Liczba postów: 2,419
Liczba wątków: 182
Dołączył: 10.2004
retro13 napisał(a):po prostu numitor nie zapędzaj się w teoriach
widziałeś jak to wygląda w praktyce w ogóle...? 
naprawdę, wszyscy radzimy się wybrać na koncert
i powtarzam: to że koncert BD jest o dwie klasy slabszy od MK to raczej smutne a nie śmieszne...
i jest to fakt, a nie czyjaś wydumana teoria
a) nie masz zielonego pojęcia, czy byłem na koncercie w tym roku oraz na ilu koncertach Boba Dylana i Marka Knopflera byłem;
b) to nie ma nic do rzeczy - nie ocenia się całokształtu artysty tylko na podstawie jednej trasy albo nawet całości jego koncertów
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
numitor napisał(a):a) nie masz zielonego pojęcia, czy byłem na koncercie w tym roku oraz na ilu koncertach Boba Dylana i Marka Knopflera byłem;
b) to nie ma nic do rzeczy - nie ocenia się całokształtu artysty tylko na podstawie jednej trasy albo nawet całości jego koncertów
nie ma znaczenia na ilu byłeś a na ilu nie byłeś
spierasz się dla zasady
nawet jakbyś sam wyszedł w połowie koncertu Dylana, a uwierz że jest to bardzo prawdopodobne - to byś się tu z nami kłócił że w sumie to i tak boski i najlepszy z niego artysta
sorry, masz ten typ charakteru, zdaje się
co do drugiej kwestii - to mogłabym zażartować że prawdziwego artystę poznaje się po tym jak kończy  a nie jak zaczyna..  ale to oczywiście żart
całokształt to całokształt, liczą się WSZYSTKIE TRASY, te obecne, nienajlepsze również
Dylan jeszcze jak widać nie skonczył kariery, więc poczekajmy do końca, i wtedy go będziemy sądzić
Liczba postów: 2,419
Liczba wątków: 182
Dołączył: 10.2004
retro13 napisał(a):nie ma znaczenia na ilu byłeś a na ilu nie byłeś
spierasz się dla zasady
nawet jakbyś sam wyszedł w połowie koncertu Dylana, a uwierz że jest to bardzo prawdopodobne - to byś się tu z nami kłócił że w sumie to i tak boski i najlepszy z niego artysta
sorry, masz ten typ charakteru, zdaje się
co do drugiej kwestii - to mogłabym zażartować że prawdziwego artystę poznaje się po tym jak kończy a nie jak zaczyna.. ale to oczywiście żart
całokształt to całokształt, liczą się WSZYSTKIE TRASY, te obecne, nienajlepsze również
Dylan jeszcze jak widać nie skonczył kariery, więc poczekajmy do końca, i wtedy go będziemy sądzić
Plotki o tym, że mam kłótliwy charakter są mocno przesadzone  .
Po prostu odzywam się, jak z czymś się nie zgadzam. Nie czuję potrzeby wypowiadania się tutaj, jak to, co czytam oddaje także moje uczucia.
Patrzycie na koncert Dylana wyłącznie przez pryzmat tego, że jesteście fanami Knopflera, a ja proszę Was jedynie o zachowanie odrobiny obiektywnego spojrzenia na kulturę. Sam znam dwie osoby, które były we Wrocławiu na koncercie Knopflera i wyszły z niego mniej więcej po 40 minutach. Przypuszczam, że takich osób było więcej niż tylko dwoje moich znajomych.
Mam - tak, jak Wy to robicie - na podstawie tego wyciągać jakieś bardzo daleko idące wnioski?
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
numitor napisał(a):Patrzycie na koncert Dylana wyłącznie przez pryzmat tego, że jesteście fanami Knopflera, a ja proszę Was jedynie o zachowanie odrobiny obiektywnego spojrzenia na kulturę. Sam znam dwie osoby, które były we Wrocławiu na koncercie Knopflera i wyszły z niego mniej więcej po 40 minutach. Przypuszczam, że takich osób było więcej niż tylko dwoje moich znajomych.
Mam - tak, jak Wy to robicie - na podstawie tego wyciągać jakieś bardzo daleko idące wnioski?
jak to wyszły?  i nie zostały na DYlanie..? cóż za strata.....
obiektywnie to wyglada tak, numitor, że muzycznie Bob Dylan nie jest w niczym, absolutnie w niczym lepszy od MK
przesłuchałam kilka kawałków, i wiem to na sto procent
jeżeli jego siłą są teskty, to w tej chwili nie ma to żadnego znaczenia ponieważ nie potrafi ich w sposób czytelny wyartykułować
na koncertach nie można zrozumieć ani jednego słowa...
ma Dylan swoje miejsce w historii muzyki, i dobrze, nikt nie stara się mu go zabrać ani nikt nie mówi że z gruntu dostał je niesłusznie
ale prawdą jest że nie ma tego co ma MK
a co to jest - to inna historia
on po prostu tego nie ma
i nawet ludzie którzy tutaj zdecydowanie twierdzili że to geniusz - przyznawali że wolą sobie posłuchać Marka.
wnioski.....?
Liczba postów: 2,419
Liczba wątków: 182
Dołączył: 10.2004
Po pierwsze - pisałem o koncercie we Wrocławiu. Naucz się czytać ze zrozumieniem, to przydatne podczas tego typu dyskusji.
Po drugie - próbowałem dyskutować z Tobą obiektywnie. Pisałem o nagrodach: Oscarze, Grammy, Pulitzerze nominacjach do Nobla.
BET - anglista! - próbował Tobie wytłumaczyć, dlaczego Dylan dla kultury znaczy dużo więcej niż Knopfler.
Podawałem Tobie statystyki Google.
Ty wszystkie obiektywne argumenty bagatelizujesz, mówiąc, że "obiektywnie to wygląda tak, numitor, że muzycznie Bob Dylan nie jest w niczym, absolutnie w niczym lepszy od MK
przesłuchałam kilka kawałków, i wiem to na sto procent".
Swoją drogą - "obiektywnie" i "wiem to" zupełnie się nie łączy
Zupełnie nie da się z Tobą dyskutować i nie mam zamiaru już tego robić; nie lubię fanatyków ani klubów piłkarskich, ani muzyków.
Mam tylko nadzieję, że jest tutaj ktokolwiek, kto zobaczy, że to BET i ja próbowaliśmy dyskutować a w zamian otrzymaliśmy informację, że Dylan jest "bucem" oraz "Oscary, Pulitzery, szmery bajery...."  .
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
BET- anglista! również przyznał że sercem jest przy MK
ale to faktycznie nieważne, bo nie o to chodzi
oczywiście, numitor że zamkniemy tę dyskusję, zwłaszcza że całkiem niefanatycznie boli cię serce z powodu skrzywdzonego niesprawiedliwie na forum knoplfer.pl Dylana.
Liczba postów: 2,419
Liczba wątków: 182
Dołączył: 10.2004
retro13 napisał(a):BET- anglista! również przyznał że sercem jest przy MK
ale to faktycznie nieważne, bo nie o to chodzi
oczywiście, numitor że zamkniemy tę dyskusję, zwłaszcza że całkiem niefanatycznie boli cię serce z powodu skrzywdzonego niesprawiedliwie na forum knoplfer.pl Dylana.
Moje serce - chociaż to jakiś okropny patetyzm, którego BET nie użył - też jest przy Knopflerze, co nie ma żadnego znaczenia. I nie boli mnie serce, tylko rozum - boję się, że niedługo będziecie się dziwili, dlaczego w Warszawie znajduje się Muzeum Chopina, a nie Muzeum Knopflera.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Liczba postów: 613
Liczba wątków: 25
Dołączył: 11.2005
Numitor jak pojąłem to moim ułomnym umysłem to kolektyw ocenia tu raczej ostatnią trasę, w której Dylan wypada słabo. A kiedyś na starym stadionie Cracovii przepędziła
go ulewa i w związku z tym mógłby wpaść do Kraka z Knopflerem to by się oceniło. Jeszcze raz tłumaczę na polski: TERAZ Dylan słaby a Knopfler mocny. Przyznam się że Dylana słuchałem mało (podobnie jak tego całego Joego Satraniego) i mam żal głównie o opóźnienie płyty MK i turneeeee.
<a href="http://chomikuj.pl/soplandia?b=1">
<img src="http://images.chomikuj.pl/button/soplandia.gif" border="0" />
</a>
Liczba postów: 153
Liczba wątków: 5
Dołączył: 09.2006
numitor napisał(a):Mam tylko nadzieję, że jest tutaj ktokolwiek, kto zobaczy, że to BET i ja próbowaliśmy dyskutować a w zamian otrzymaliśmy informację, że Dylan jest "bucem" oraz "Oscary, Pulitzery, szmery bajery...." . Ale chyba nie ma sensu udowadniać tego, że Dylan wielkim artystą i poetą był, jest i nim pozostanie. Podobnie jak Knopfler, który stworzył wiele świetnych rzeczy. Różnica jest taka, że wpływ Dylana na społeczeństwo był nieporównywalnie większy. Czego zapewne przyczyny są mocno złożone, czas tworzenia najważniejszych dzieł, klimat polityczny, trendy kulturowe w społeczeństwie (DS byli od samego początku "niemodni" na scenie gdzie dominował punk, a za rogiem czaiła się tandeta plastikowych lat osiemdziesiątych.) itp. itd.
Mnie zastanawia tylko czy jest się o co napinać. Inny klasyk dawno napisał "you can take the horse down to the water, but you can't make him drink"
So now we're passing strangers, at single tables.
Still trying to get over,
Still trying to write love songs for passing strangers.
All those passing strangers.
And the twinkling lies, all those twinkling lies,
Sparkle with the wet ink on the paper.
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
owszem, numitor, bardzo mi przykro ale BET napisał kiedyś że łaczy nas miłość do Knoplera
prawda jakie to fuj...?
skoro także go kochasz ( a kochasz, prawda..? ) to po cholerę ta dyskusja..?
skoro Dylan wielkim geniuszem jest, to niech jest i tyle
mnie niewiele to obchodzi że ktoś tak stwierdził oficjalnie
dla mnie nie jest
niech mu nawet i muzeum wybudują, a co tam, nie przeszkadza mi to
niech mu idzie na zdrowie
natomiast nie wiem co ty byś zrobił gdyby zamiast Dylanowi wybudowano muzeum Knopflerowi.... coś czuję że nie mógłbyś zasnąć przez ładnych kilka nocy zastanawiAJĄC się z kółko: WHY???????
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
adam82 napisał(a):Ale chyba nie ma sensu udowadniać tego, że Dylan wielkim artystą i poetą był, jest i nim pozostanie. Podobnie jak Knopfler, który stworzył wiele świetnych rzeczy. Różnica jest taka, że wpływ Dylana na społeczeństwo był nieporównywalnie większy. Czego zapewne przyczyny są mocno złożone, czas tworzenia najważniejszych dzieł, klimat polityczny, trendy kulturowe w społeczeństwie (DS byli od samego początku "niemodni" na scenie gdzie dominował punk, a za rogiem czaiła się tandeta plastikowych lat osiemdziesiątych.) itp. itd.
M 
jestem pod wrażeniem adam
naprawdę
chapeau
Liczba postów: 1,761
Liczba wątków: 71
Dołączył: 11.2004
Fantastyczny wyjazd i koncert w doborowym towarzystwie.
Chciałem Wam wszystkim podziękować. Ciągle o tym myślę. Do Paryża jadę z Wami - czas najwyższy przełamać stereotyp , że z "francuskiego najlepsza jest miłość".
Maciek dzięki za zdjęcia.Moja relacja (jeśli to kogokolwiek interesuje) już niebawem.
We are the sultans of swing...
Liczba postów: 2,816
Liczba wątków: 59
Dołączył: 09.2004
Andrzej napisał(a):Moja relacja (jeśli to kogokolwiek interesuje) już niebawem.
Czekam niecierpliwie na najlepsze pióro na forum
Liczba postów: 167
Liczba wątków: 1
Dołączył: 04.2008
Wreszcie udało mi się znaleźć chwilę żeby coś naskrobać.
Koncert Marka zresztą jak zawsze rewelacyjny. Privateering nie chce mi zejść z uszu...
Bob Dylan mnie nie zachwycił, generalnie koncert powinien zachęcić odbiorcę do zakupu płyt a u mnie było całkiem odwrotnie. Tak czy inaczej nie żałuje ponieważ mogę odznaczyć kolejną ważną postać której mogłem posłuchać na żywo... ZALICZONE
Wracając do koszulek, gdybyśmy sobie przyczepili jeszcze jakiś identyfikator to pewnie by nas wpuścili do garderoby  Koszulki profesjonalne.
Can't get no antidote for blues...
Liczba postów: 1,453
Liczba wątków: 44
Dołączył: 02.2005
retro13 napisał(a):BET- anglista! również przyznał że sercem jest przy MK
ale to faktycznie nieważne, bo nie o to chodzi
oczywiście, numitor że zamkniemy tę dyskusję, zwłaszcza że całkiem niefanatycznie boli cię serce z powodu skrzywdzonego niesprawiedliwie na forum knoplfer.pl Dylana.
Wiesz na czym polega Twoj problem, retro? Na tym, ze nie potrafisz sluchac, niedobor argumentow nadrabiasz ironia i kpina a pokora to dla Ciebie neologizm. Dlatego, przynajmniej dla mnie, nie jestes partnerem do rozmowy w tym temacie. Dlatego tez, choc bardzo mnie korci, daruje sobie juz wszelkie proby komunikacji czegokolwiek w kwestii tu rozstrzasanej. No bad feelings, po prostu nie chce sie rozmawiac z kims, kto w swoim mniemaniu jest alfa i omega. Przypuszczam, ze tak jak Ty masz w nosie "muzeum Dylana", tak niektorzy, w tym ja, maja w nosie Twoja opinie o nim  Sluchaj sobie kogo chcesz i wylewaj pomyje na kogo chcesz. Na szczescie mnie to nie rusza
You do what you want to
You go your own sweet way...
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
BET a dlaczego Ty z taką łatwością i krytyka oceniasz sposób wypowiedzi retro? Mnie się podoba i do mnnie trafia. A to że się z Tobą nie zgadza. Cóż. Nie wszyscy muszą  Twój sposób wypowiedzi też można oceniać retro tego nie robi tylko normalnie dyskutuje. BET trochę Cię nie poznaje  Przecież nie dla wszystkich Bob Dylan musi być pomnikiem czy bogiem. Co to nie wolno krytykować? A jego zasług czy miejsca w historii muzyki przecież nikt nie odbiera. Ale też nie oszukujmy się aktualnie Bob Dylan nie daje rady. Ma świetnych muzykow ale sam wokalnie bardzo jest niedobrze. I wolno o tym mówić a nawet trzeba. Nie ma to nic w wspolnego z tym że jest wielki, chociaż na tej trasie tego nie widać. Na tej trasie Mark Knopfler wiedzie prym. Ja nigdy jeszcze nie widziaiłem żeby tyle osób wychodziło z koncertu i nie wróciło. Tyle osób nie mogło się pomylić. Ktoś powie gdzie szacunek dla artysty? Tak sie nie robi. No właśnie. Ot cena i miara wielkości. Ot cena dzisiejszych czasów. Kiedyś nazywali go zdrajcą bo porzucił folk i chwycił gitarę elektryczną. Dziś nie chcą go nawet słuchac.
Daleki jestem od porównań Knopfler-Dylan ale ta trasa nasuwa pewną konfrontację. Numitor nie nakręcaj się i nie broń za wszelką cene Dylana bo tak samo można go krytykować jak i chwalić Knopflera a Ty i z jednym z drugim masz problem odwieczny
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,453
Liczba wątków: 44
Dołączył: 02.2005
Juz Ci Robson odpowiadam dlaczego. I wydaje mi sie, ze w moich postach to bylo jasne. Krytykowac, nie zgadzac sie, polemizowac, nawet emocjonalnie, mowic "ja wole to a Ty tamto" - mozna, i nikt nikomu tego nie zabroni. I nie chodzi tu o przedmiot dyskusji, tylko o sposob jej prowadzenia.
- brak argumentow
- kpina ("na dylanie nie zostali? alez strata" itp.)
- niestety ale kiepskie czytanie ze zrozumieniem, bo jak inaczej wytlumaczyc figury retoryczne ktore padaja w odpowiedzi na konkretne argumenty?
- "caly swiat sie myli a ja wiem, bo przesluchalam kilka kawalkow i wiem to na 100 procent" - w dyskusji nie o GUSTACH ale o wadze postaci - bezcenne.
Wybacz Robson, ale o ile mozemy wszyscy sie roznic i miec swoje zdanie na pewien temat, to jednak pewna kultura i poziom dyskusji, przynajmniej dla mnie, sa istotne. I w doborze swoich rozmowcow, nie ukrywam, jest to element bardzo wazny.
Napialem "no bad feelings" i I mean it. Pogadajmy o brzmieniu gitary albo o ciuchac Knopflera, absolutnie nie mam zadnych zlych emocji wobec retro. Po prostu w tym konkretnym temacie nie mamy wspolnego jezyka i tyle.
Dziwi mnie Robson, ze zwracasz uwage na moje explicitum, a nie zwracasz uwagi na implicitum retro.
You do what you want to
You go your own sweet way...
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
"Przypuszczam, ze tak jak Ty masz w nosie "muzeum Dylana", tak niektorzy, w tym ja, maja w nosie Twoja opinie o nim Sluchaj sobie kogo chcesz i wylewaj pomyje na kogo chcesz. Na szczescie mnie to nie rusza"
I to jest ta kultura i poziom dyskusji?
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
ja naprawdę mogłabym bet z tobą dyskutować dlugo i namiętnie, bo to lubię
i wybacz ale kulturę wypowiedzi mamy chyba podobną, bez przesady
ale co ja poradze że nie potrafisz się pogodzić z faktem niemożności zgięcia komuś karku, i zmuszenia do podzielenie tzw. powszechnych opinii
powszechnych tylko dlatego że uczyłes się o nich na studiach
ja np się uczyłam dlaczego J.P Sartre dostał Nobla, i dlaczego go dumnie odrzucił
ale w zyciu by mi nie przyszło zmuszać kogokolwiek do uznania wielkości tego pana
można się nad nim rozpływać
albo wzruszać ramionami
ja patrząc na Dylana wzruszam ramionami i nie rozumiem jego fenomenu, sorry
jestem też bliska temu co napisał wczoraj aadam: kwestia jego geniuszu jest tylko wynikiem bardzo złożonych okoliczności
gdyby zaczął tworzyć trochę poźniej, byćmoże nie uznano by go za żadnego geniusza, bo nie trafiłby w target
i tyle.
|