Liczba postów: 1,324
Liczba wątków: 25
Dołączył: 10.2003
Chris
Fajnie, że wróciłeś, mam nadzieję, że na dłużej i będzie więcej tłumaczeń Markowych piosenek.
Why Aye Man-jest niezłym kawałkiem, w sumie nic nie mam do niego jako otwieracza. Co mi się bardzo podobało w Berlinie, to So Far Away w ostrzejszej wersji z bardziej przesterowaną gitarą-może ktoś z forumowych fachowców nazwie to dokładnie, bo ja jestem amator i na meandrach gitary się nie znam.
Co było totalnym obciachem wydarzenia-brak stoiska z gadżetami Marka (poza jedna koszulką). Nasze forumowe były sto razy lepsze  . Nie mogłem kupić programu, na który tak bardzo liczyłem.
Żałuję również bardzo, że nie zagrali panowie nic, co zrobili wspólnego, wydaje mi się, że ego Dylana jest ogromne, pompowane przez wszystkie lata i z muzyka folkowego/rockowego zrobiono z niego wielkiego poetę.
pozdrawiam
ps. Piszę te słowa przy koncercie z Kopenhagi z 1996 roku. Ściągajcie ze strony: http://www.markknopflermusic.com/2009/05...en-96.html. Ten koncert jest po prostu porażający. Tak grał Mark 15 lat temu, wspaniałe czasy! Nigdy, absolutnie nigdy, nie zagrał Mark wspanialszej wersji Cannibals jak na tej trasie  Szkoda, że Cannibals z A Night In London nie mają takiej mocy jak tutaj.
A long time ago came a man on a track...
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
mam pytanie ale nie wiem gdzie je zamieścić, może sie ktoś zlituje i odpowie
w 1999 MK otrzymał Order of the British Empire, czy to znaczy że przysługuje mu tytuł "sir"? nie wiem czy to jest jednoznaczne jedno z drugim
oczywiście, nie kojarzę aby go tak mianowano gdziekolwiek i kiedykolwiek.
ps: czy dobrze doczytałam że to za niska ranga..?
Liczba postów: 140
Liczba wątków: 5
Dołączył: 11.2011
macsa napisał(a):Brakuje mi bardzo Twoich kapitalnych tłumaczeń - jest szansa na kontynuację tej zacnej działalności w przypadku kolejnych płyt Marka ?
Pewnie tak. Na razie uwikłałem się w interpretację Madame Geneva's, co zaowocowało przekładem w odpowiednim miejscu.
PS. Zupełnie nie zgadzam się z wyrażoną w tym wątku opinią na temat Dylana. Jego tegoroczna nominacja do literackiego Nobla była w moim odczuciu całkowicie zasłużona. Nikt z niego nie musi "robić" poety, bo on poetą po prostu jest. Zresztą sposób w jaki MK anonsował tegoroczną turę, dziękując za to, że zaprosił go w trasę "Mr. Bob" pokazuje, jaką estymą go darzy. Takie użycie "mr." przed imieniem jest w angielskim prawie niespotykane i wskazuje na ogromny respekt MK dla Dylana. To przecież w końcu przyjaciele, więc gdyby mówił o nim po prostu "Bob", byłoby to całkowicie zrozumiałe. A jednak chciał widzom coś przekazać...
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
14.11.2011, 13:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.11.2011, 15:06 przez Robson.)
Pablo może dlatego że to jest trasa Boba Dylana a Mark jest na niej tylko gościem to tak a pro po gadżetów.
Nie wiem czy oni sami siebie traktuja jako przyjaciele, jesli tak to tylko dla nich w zrozumiałym jezyku  Mark kiedyś pytany o to jak mu się wspólpracowalo z Dylanem odpowiedział że nie było to ani przyjemne ani nie dostarczylo mu satysfakcji. Zresztą przy tej drugiej płycie czyli "Infidels" wszystko pozmieniał o czym Mark zdaje się w ogóle nie wiedział. Bob is Bob 
Jest poetą rocka to prawda zresztą zawsze go tak traktowałem i odbierałem jednak wszystko zależy od naszego indywidualnego podejścia. Nie wszystkim jego liryki muszą odpowiadać i jednocześnie nie dla wszystkich tym poeta będzie a encyklopedie i fachowa literatura muzyczna i tak wie swoje i tutaj żadne opinie temu nie zaszkodzą.
A pamiętacie taką książkę "Poeci Rocka" Marka Zgasińskiego?
Wśród wyróżnionych: Bob Dylan, Frank Zappa, Ian Anderson, Joe Strummer, John Lennon, Joni Mitchell, Laurie Anderson, Mark Knopfler, Paul Simon, Pete Sinfield, Robert Plant, Roger Waters, Sting, The Stranglers, Suzanne Vega, James Morrison.
Marek Zgasiński z repertuaru MK wybrał:
Once Upoon A Time In The West
Brothers In Arms
Ride Across The River
Private Investigations
Why Worry
Kwestia indywidualnego podejścia
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
Pablo,
wyczyść skrzynkę bo podziękowania nie chcą się zmieścić
Liczba postów: 2,419
Liczba wątków: 182
Dołączył: 10.2004
Myślę, że tę dyskusję dobrze podsumują słowa mojego kolegi, któremu opowiedziałem o dyskusji na forum (on studiuje historię): "Jak uczyłem się o kulturze w XX wieku, to na egzaminie wykładowca pytał mnie m.in. o Boba Dylana - rozumiem, że według nich równie dobrze mógł mnie zapytać o Knopflera i Dire Straits?".
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
A co Ty Numitor w końcu chcesz usłyszeć? Bo jakoś ciezko Cię zadowolić.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 2,419
Liczba wątków: 182
Dołączył: 10.2004
Niczego nie chcę słyszeć - wiem za to na pewno, czego nie chcę słyszeć:
"wydaje mi się, że ego Dylana jest ogromne, pompowane przez wszystkie lata i z muzyka folkowego/rockowego zrobiono z niego wielkiego poetę."
"Natomiast nie potrafię teraz oprzeć się wrażeniu, że Dylan zaprosił Knopflera do wspólnego grania być może nie tylko z sympatii, ale także, że strachu przed frekwencją na własnych występach. W końcu 99% z nas nie pojechałoby do Berlina na koncert samego Dylana, a teraz nawet w przypadku kiedy połowa z nas wybierze piwo zamiast koncertu BD, to i tak zawsze kilkanaście osób więcej na widowni."
"jest mała recepta: najpierw Bob ze swoim programem , póżniej Mark - myślę , że zdecydowanie mniej ludzi by wyszło."
"Boba żal...ciekawe czy my wyjdziemy...."
"Oscary, Pulitzery, szmery bajery...."
"poza tym kiedy Dylan pisał swoje protestsongi _ Mark ciężko pracował na swój rzeczywisty dyplom...."
"niech sobie Dylan siedzi na Panteonie"
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
doinformowałam się w kwestii odznaczenia otrzymanego przez MK
wklejam jako ciekawostkę
jeśłi to oczywiste, prosze wybaczyć
Order dzieli się na pięć klas:
Rycerz lub Dama Wielkiego Krzyża orderu (Knight/Dame Grand Cross – GBE)
Rycerz lub Dama Komandor orderu (Knight/Dame Commander – KBE lub DBE)
Komandor orderu (Commander – CBE)
Oficer orderu (Officer – OBE)
Kawaler orderu (Member – MBE)
Osoby odznaczone mają prawo do używania skrótu odpowiedniej klasy orderu po nazwisku (GBE, KBE / DBE, CBE, OBE lub MBE). Osoby odznaczone orderem dwóch najwyższych klas mają prawo do tytułu "Sir" lub "Dame" (Dama) przed imieniem i nazwiskiem
z tego co rozumiem MK został Oficerem Orderu i nie przysługuje mu posługiwanie się zwrotem "sir" ( o trzy klasy za nisko) a tylko skrótem OBE po nazwisku
przeczytałam też że np Boba Geldofa niesłusznie określa się zwrotem "sir" ( np w mediach)- mimo iż został mu przyznany KBE, ponieważ jest obywatelem irlandzkim, a nie obywatelem ziem nad którymi włada królowa
ps; jak coś źle zrozumiałam to oczywiście prosze mnie poprawić.
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
"Just went to his show last night (10th Oct) in Dublin, no one can touch Bob!!!
Mark Knopfler was a letdown and put everyone to sleep, and Bob came out and tore the roof off the place!"
to jedna z opinii wygłoszonych na youtube
chociaż mija się z prawdą
i sądzę że można to obiektywnie stwierdzić
nie rzuce się jednak na autora żeby przegryźć mu aortę i domagac się należnego szacunku
bo nawet gdyby MK mial 10 Oskarów i 10 medali - w sumie miał prawo tak napisać
bo dlaczego nie..? skoro tak to widział... cóż poradzić..?
to luźna uwaga
jestem osobiście zmęczona dyskusją
i chociaż moje wypowiedzi zostały przytoczone, a z drugiej strony dostałam opinię chrisa ( w której stwierdził że jest to również tylko jego osobiste odczucie), powiem tylko że w moich odczuciach nic się nie zmieniło
nie zamierzam też rzucać się do studiowania i analizowania tekstów BD dlatego że ich poetyckość i walory literackie są legendarne i nagradzane
jestem na tym forum z innego powodu
amen.
a to jest opinia użytkownika chris, pozwalam sobie przekleić z innego wątku:
Z całym szacunkiem dla MK, on jest dla mnie fenomenalnym gitarzystą i świetnym autorem piosenek - nierzadko genialnych ze względu na wieloznaczność opartą często na idiomatyczności, bawieniu się językiem, do czego zresztą angielski fantastycznie się nadaje. MK lubi też odniesienia kulturowe, historyczne itd. Ale - w przeciwieństwie do Dylana - poetą bym go nie nazwał. Dylan (podobnie jak np. Cohen) jest nim z pewnością. Na pewno wiele ich łączy - zaangażowanie, umiejętność tworzenia wspaniałych historii (stories), wzbudzania niezwykłych emocji i tworzenia atmosfery poprzez oddziaływanie na wyobraźnię. Jednak Dylan to najpierw poeta, a potem dopiero muzyk, u Marka jest chyba jednak odwrotnie. Oni są dla mnie bardzo komplementarni, dlatego nie dziwi mnie, że musieli się spotkać. Mimo wszystko u Dylana muzyka nie jest aż tak ważna, a jego rola jako "mędrca", "prześmiewcy", "krytyka" cywilizacji jest znacznie bardziej uwypuklona niż u MK, który chyba nie ma takich aspiracji. Dylan jest dla mnie o wiele bardziej "światowy", uniwersalny. Ale to tylko moje skromne zdanie.
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
a może jednak - skoro dyskusja o Dylanie versus Mark Knopfler dobiega końca, wznowimy wspomnienia z Berlina...?
dużo osób nic nie napisało, z takich czy innych powodów....
chętnie bym poczytała, i pewnie nie tylko ja
I żałuje że Andrzej jednak nie zdecydował sie na napisanie relacji, jakoś podświadomie czekałam na nią, skoro była zapowiedziana...
może jednak.....?
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
retroAnia zaczynaj
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
bardzo chętnie to zrobię, zwłaszcza że naprawdę wciąż wspominam to wydarzenie z emocjami, nic mi specjalnie nie opadło
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
zrobię to na raty bo tak na raz się nie da...
Dowiedziałam się że jadę na dwa tygodnie przed koncertem. Z niedowierzaniem odebrałam maila od Kasi która zaoferowała mi wolny bilet. Po krótkim namyśle i po wielkim przypływie adrenaliny, oczywiście szybko zdecydowałam że jadę... Nie mogłam jakoś specjalnie uwierzyć, bo od paru tygodni z zazdroscią patrzyłam jak odliczacie dni na forum... i zrezygnowana czekałam tylko na to kiedy przyjedziecie i zaczniecie zdawać relację....
a tu taka nowina...
całe dwa tygodnie czekałam w napięciu na wiadomośc że to byl żart
ale co się pytalam Kaśki czy na pewno, ona odpowiadał cierpliwie że tak, na pewno...
oficjalnie zaczełam się cieszyć dopiero po telefonie do Jambo, i po tym jak zaczęły wypływać konkrety z zakwaterowaniem w Słubicach...
cdn.
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
..w międzyczasie - skonsternowana i trochę przerażona tym że znajdę za się parę dni w gronie bądź co bądź zupełnie nieznanych mi osób- napisalam krótkiego maila do Maćka ( wyczytałam gdzieś że to on ma bilety), i poinformowałam go, że będę na doczepkę. Maciek zaproponował miejsce a samochodzie, co mnie totalnie rozkleiło, bo ileż można przyjąć życzliwości na raz....?  Ale gdzie Rzym a gdzie Krym.. wiedziałam że ostatecznie podróż odbędę pociągiem.
Pierwsze ataki euforii nadeszły kiedy przyszła koszulka od Raingoda... Zaczęło docierać.
Nie mialam jej odwagi nawet przymierzyć
Wszystko zaczęło wskazywać na to, że marzenie naprawdę się spełnia... powoli i konsekwentnie..
cdn.
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Zapowiada się ciekawie. Już jest  Dawkujesz, dawkujesz. Macsa powienineś to czytać!!! Where are you????
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
Podróż do Słubic była koszmarem. Godzina na stojaka w pociągu, w ścisku i tłoku - studenci walili do domów na długi weekend.. Normalnie przeklinałabym w duchu na czym świat stoi, ale tym razem było inaczej. Wiedziałam gdzie jadę i po co, i jaka będzie nagroda za chwilowe niedogodności... Więc stałam cierpliwie, dawałam się kopać, deptać i potrącać z anielska cierpliwością, i patrzyłam na ludzi i myślałam sobie: he he, a wy nie wiecie gdzie ja jadę..!
Dopiero pod koniec podróży jakiś miły pan ustąpił mi miejsca, mogłam usiąść, nałozyć słuchawki i posluchać co tam Mark ma do powiedzenia....
Jakoś wkrótce po przyjeździe do Slubic dzwoni Kaśka.. (zaliczyłam jeszcze Woody Allena w słubickim kinie). Powiedziała mi że ona Jambo i Pablo są już na rogatkach, i umówiłyśmy sie że spotkamy się już w hotelu..
Było coś po 21.00......
cdn.
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
Docieram do hotelu coś koło 22.00.
Andrzeja poznaję od razu.
Witamy sie, jest Kasia, Pablo i Jambo. Jambo po dżentelmeńsku odbiera dla mnie w recepcji klucz od pokoju i idę na górę zostawić bagaże, po czym sfruwam z powrotem na dół...
Siadamy przy stole, rozpoczynają się pierwsze rozmowy.. od razu czuję się w tym gronie bardzo dobrze, siedzimy, rozmawiamy, czekamy na resztę.. Andrzej mówi że ekipa ze Śląska w Raingodem na czele dotrze jeszcze tego wieczora..
do dziś nie wiem kto, kiedy i jak zapłacił za mojego ... za mój napój
cdn.
Liczba postów: 1,866
Liczba wątków: 8
Dołączył: 08.2011
Andrzej krótko opowiada o tym jak ma wyglądać nastepny dzień.
Dociera ekipa ze Śląska, poźno, jest chyba dobrze po 23.00.
Najpierw witam się z dwojką panów, których imion niestety nie pamiętam - jednego z nich nie wiadomo czemu przez kilka chwil biorę za Robsona.. Pytam czy są z forum ale zaprzeczają. jeden z nich mówi: " ale jutro coś możemy napisać, jak chcesz, i będziemy z forum  "
Mam trochę tremę przed spotkaniem z Raingodem ( z wiadomych powodów). Wkrótce naciąga facet z jakąś ładną kobietą  Zmęczony,ale totalnie na luzie. 5 minut i jest jasne że nie ma się czego bać. 
jeszcze chwila rozmowy, Andrzej wstaje, żegna się, mówi wszystkim "do jutra".
czeka nas jeszcze melanż w hotelowym pokoju
czy ja mogę tak w szczegółach???
cdn.
Liczba postów: 9,591
Liczba wątków: 318
Dołączył: 08.2004
Bez szczegółów nie da rady. Dalej retro dalej bo do Berlina jeszcze daleka droga a i tak już widzę nikt Cię nie przebije
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
|