05.05.2006, 17:21
J.J. Cale i nowoczesnoć? Zdaje się, że to jedyna wada Jego ostaniej płyty (dla mnie)
Mark idzie do przodu ale na szczęcie pozostaje sobš i niech już tak będzie. I pragnę podkrelić, że sławne mruczenie i melorecytacje MK zastapiło czysty piew (Beyond My Wildest Dreams) Zauważyłem, że dla przykładu powraca Our Shangri-La jakoby Mark nie wyrabia glosowo na koncertach (jakie inne przykłady?) Byłem na dwóch koncertach MK i w Katowicach i w Warszawie i raczej byłem pełen podziwu, że tak pięknie "wycišgnšł" ten utwór (w Warszawie
) Tak więc mam zupełnie odmienne zdanie i dla mnie Mark piewa lepiej niż kiedykolwiek wystarczy bardzo uważnie przeledzić Jego solowe dokonania poczšwszy od płyty Golden Heart. Mylę, że jakim przełomem w Jego sposobie piewania był album The Ragpicker's Dream ale tak naprawdę Mark nie do poznania jeli chodzi o wokal to płyta Shangri-La. I ta najnowsza również.
Mark idzie do przodu ale na szczęcie pozostaje sobš i niech już tak będzie. I pragnę podkrelić, że sławne mruczenie i melorecytacje MK zastapiło czysty piew (Beyond My Wildest Dreams) Zauważyłem, że dla przykładu powraca Our Shangri-La jakoby Mark nie wyrabia glosowo na koncertach (jakie inne przykłady?) Byłem na dwóch koncertach MK i w Katowicach i w Warszawie i raczej byłem pełen podziwu, że tak pięknie "wycišgnšł" ten utwór (w Warszawie
) Tak więc mam zupełnie odmienne zdanie i dla mnie Mark piewa lepiej niż kiedykolwiek wystarczy bardzo uważnie przeledzić Jego solowe dokonania poczšwszy od płyty Golden Heart. Mylę, że jakim przełomem w Jego sposobie piewania był album The Ragpicker's Dream ale tak naprawdę Mark nie do poznania jeli chodzi o wokal to płyta Shangri-La. I ta najnowsza również.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

