14.06.2006, 12:44
Chytry plan Janasa.
"To dla tych którzy jeszcze nie przejrzeli na oczy - pseudo znawców i krytyków Janasa. Jak dla mnie jego plan jest niezwykle przebiegły i od dłuższego czasu klarowny, wystarczy zwrócić uwagę na jednš rzecz - celem na tych mistrzostwach jest nie tylko wyjcie z grupy, ale przede wszystkim pokonanie Niemców, no tylko taki wyczyn zapewni Pawłowi rozdział na kartach historii polskiego futbolu.
Janas dramaturgiem jest wybitnym, to fakt. Ale to balansowanie na emocjach kibiców ma realny sens. Przegrana z Kolumbiš była pierwszym czytelnym znakiem, majšcym na celu wzbudzić przekonanie, że Polska jest zespołem słabym i zupełnie nie przygotowanym na mundial. Janas nie przewidział jednak, że improwizowany dramat z `południowcami' spowoduje takie rozelenie wród kibiców, toteż aby nieco uspokoić krytykę wygrał z o niebo lepszš od Kolumbijczyków Chorwacjš.
Co ma wspólnego zachowawcza i pełna indolencji gra Polaków w Ekwadorem i tajemniczy umieszek rysujšcy się na małomównej twarzy selekcjonera? Według mnie Janas wszystko przewidział. Rachunek jest prosty: 14 czerwca w Dortmundzie Polska pokona rozlunionych Niemców przekonanych o słabej formie Polaków (nasza przegrana z słabiutkim Ekwadorem upiła naszych sšsiadów w stopniu wystarczajšcym), po czym po czterech dniach rozprawi się z majšcš nóż na gardle Kostarykš. 6 punktów które zdobędziemy nie tylko wystarczš do awansu, ale spowodujš, że na pewno będziemy przed Niemcami. Reprezentacja Klinsmana w najlepszym razie (o ile wygra z Ekwadorem) będzie miała ich również 6, ale będzie za Polakami o czym zadecyduje bilans bezporedniego spotkania.
Tym sposobem Janas w doć ryzykowny sposób chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Wyjć z grupy i upokorzyć Niemców. Paweł rzadko się umiecha, nigdy się nie mieje, bowiem szanuje stare polskie przysłowie: ten się mieje kto się mieje ostatni. Paweł Janas będzie się miał 9 lipca."
"To dla tych którzy jeszcze nie przejrzeli na oczy - pseudo znawców i krytyków Janasa. Jak dla mnie jego plan jest niezwykle przebiegły i od dłuższego czasu klarowny, wystarczy zwrócić uwagę na jednš rzecz - celem na tych mistrzostwach jest nie tylko wyjcie z grupy, ale przede wszystkim pokonanie Niemców, no tylko taki wyczyn zapewni Pawłowi rozdział na kartach historii polskiego futbolu.
Janas dramaturgiem jest wybitnym, to fakt. Ale to balansowanie na emocjach kibiców ma realny sens. Przegrana z Kolumbiš była pierwszym czytelnym znakiem, majšcym na celu wzbudzić przekonanie, że Polska jest zespołem słabym i zupełnie nie przygotowanym na mundial. Janas nie przewidział jednak, że improwizowany dramat z `południowcami' spowoduje takie rozelenie wród kibiców, toteż aby nieco uspokoić krytykę wygrał z o niebo lepszš od Kolumbijczyków Chorwacjš.
Co ma wspólnego zachowawcza i pełna indolencji gra Polaków w Ekwadorem i tajemniczy umieszek rysujšcy się na małomównej twarzy selekcjonera? Według mnie Janas wszystko przewidział. Rachunek jest prosty: 14 czerwca w Dortmundzie Polska pokona rozlunionych Niemców przekonanych o słabej formie Polaków (nasza przegrana z słabiutkim Ekwadorem upiła naszych sšsiadów w stopniu wystarczajšcym), po czym po czterech dniach rozprawi się z majšcš nóż na gardle Kostarykš. 6 punktów które zdobędziemy nie tylko wystarczš do awansu, ale spowodujš, że na pewno będziemy przed Niemcami. Reprezentacja Klinsmana w najlepszym razie (o ile wygra z Ekwadorem) będzie miała ich również 6, ale będzie za Polakami o czym zadecyduje bilans bezporedniego spotkania.
Tym sposobem Janas w doć ryzykowny sposób chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Wyjć z grupy i upokorzyć Niemców. Paweł rzadko się umiecha, nigdy się nie mieje, bowiem szanuje stare polskie przysłowie: ten się mieje kto się mieje ostatni. Paweł Janas będzie się miał 9 lipca."

