16.07.2006, 18:22
Dokładnie. Muzyka jest nie lekarstwem to na pewno rodkiem łagodzšcym wiele bolšczek. Uciec w niš na kilka godzin przed snem jest najlepszym sposobem odcięcia się od tego złego wiata wokół nas.
Poza tym osobicie dobieram utwory do konkretnej sytuacji.
W moim przypadku na przykład na nostalgię miłosnš zdecydowanie najlpesze jest "Nights In White Satin" (zwłaszcza że moja narzeczona wyjechała na kilka miesięcy do Irlandii do pracy, a ja przez te kilka lat nie przywykłem do spania w pustym łóżku...). Chociaż przez ostatnie kilka tygodni katuję kawałek Steve'a Hogartha "Nothing To Declare" - rzecz o pożegnaniu na lotnisku...
Poza tym osobicie dobieram utwory do konkretnej sytuacji.
W moim przypadku na przykład na nostalgię miłosnš zdecydowanie najlpesze jest "Nights In White Satin" (zwłaszcza że moja narzeczona wyjechała na kilka miesięcy do Irlandii do pracy, a ja przez te kilka lat nie przywykłem do spania w pustym łóżku...). Chociaż przez ostatnie kilka tygodni katuję kawałek Steve'a Hogartha "Nothing To Declare" - rzecz o pożegnaniu na lotnisku...

