07.09.2006, 05:13
Kilka słów od Marka o graniu na gitarze:
Mylę, że moment, w którym się znajduję, jeli chodzi o gitarę, można by okrelić mianem: "pimienny". Tak naprawdę mam zbyt ubogie słownictwo. Grałem troche ostatnio z Chetem Atkinsem, nagrywałem z nim niedawno w Nashville. TO JEST granie na gitarze! To włanie jest dla mnie wyczucie instumentu i płynnoć gry... Z tej perspektywy cała ta moja 'wirtuozeria' to jedna bzdura. Chet jest cudownym człowiekiem i takimże gitarzystš. Naprawdę gra przepięknie...
(...) Chciałbym w wieku 60 lat być choćby w połowie drogi, którš on już przeszedł, wtedy czułbym, że gdzie doszedłem. Tymczasem czuję, że jestem studentem, który tak naprawdę nigdy nie chodził do szkoły by uczyć się grać.
Za każdym razem jak co robię, zdaję sobie sprawę z tego, jak mało wiem. To tak jakbys otworzył ogromne pudło z puzzlami. Wiesz jak ułożyć tylko kilka częci, a jest ich tam miliony...
O gitarowym stylu i brzmieniu:
Na pytanie kiedy rozwinšł się styl dzięki któremu Mark jest ropoznawalny odpowiada:
Mniej więcej po dziesięciu latach grania. To wtedy zaczšłem łšczyć granie kostkš na gitarze elektrycznej, z graniem palcami. Coraz rzadziej używałem kostki i tak to się rozwijało zupełnie swobodnie. Powoli stało się stylem. Co ważne - nigdy nie wymuszać, nie pieszyć się. Po prostu pozwól temu być Twoim stylem gry. Spędziłem całe lata rywalizujšc z muzykš innych ludzi, ale wtedy włanie zaczšł rozwijać się ten styl. Kiedy zaczšłem pisać piosenki, to był to kolejny element, który przyspieszył ten cały proces. Po prostu dochodzi się do pewnego punktu kiedy przestaje się grać czyje piosenki, tylko bierze się gitarę i sprawiajšc sobie wielkš frajdę, gra się to na co ma się ochotę. Mnie przydarzyło się to w miarę wczenie, już po dziesięciu latach grania, już wtedy czułem że chcę grać by sprawić sobie frajdę, np grajšc na gitarze steel zakładajšc tulejkę na mały palec czy jakkolwiek inaczej. Trzeba po prostu wchłaniać klimat muzyki innych i reszta już wyjdzie po twojemu - to głównie w ten sposób tworzy sie co indywidualnego. W końcu dochodzisz do czego, co rozpoznaje się jako styl. Tak naprawdę nie można za wiele mówic o stylu, można go tylko rozpoznawać. Właciwie ciekaw jestem jak zdefiniowany jest 'styl' w słownikach, nigdy nie sprawdzałem.
Powyższe fragmenty pochodzš z ciekawego artykułu z magazynu Guitarist z lutego 1986r. Grupa Dire Straits odbywała wtedy wielkie wiatowe tuornee promujšce album Brothers In Arms. Wywiad przeprowadzono z Markiem (pozwoliłem sobie przetłumaczyć powyższe fragmenty), Jack'em Sonni oraz Pete'm Brewis'em , technikiem gitarowym Marka podczas tej trasy.
Jeli kto ma ochotę poczytać oryginał, to proszę bardzo
PS. Pozycja obowišzkowa dla gitarzystów!!!
Mylę, że moment, w którym się znajduję, jeli chodzi o gitarę, można by okrelić mianem: "pimienny". Tak naprawdę mam zbyt ubogie słownictwo. Grałem troche ostatnio z Chetem Atkinsem, nagrywałem z nim niedawno w Nashville. TO JEST granie na gitarze! To włanie jest dla mnie wyczucie instumentu i płynnoć gry... Z tej perspektywy cała ta moja 'wirtuozeria' to jedna bzdura. Chet jest cudownym człowiekiem i takimże gitarzystš. Naprawdę gra przepięknie...
(...) Chciałbym w wieku 60 lat być choćby w połowie drogi, którš on już przeszedł, wtedy czułbym, że gdzie doszedłem. Tymczasem czuję, że jestem studentem, który tak naprawdę nigdy nie chodził do szkoły by uczyć się grać.
Za każdym razem jak co robię, zdaję sobie sprawę z tego, jak mało wiem. To tak jakbys otworzył ogromne pudło z puzzlami. Wiesz jak ułożyć tylko kilka częci, a jest ich tam miliony...
O gitarowym stylu i brzmieniu:
Na pytanie kiedy rozwinšł się styl dzięki któremu Mark jest ropoznawalny odpowiada:
Mniej więcej po dziesięciu latach grania. To wtedy zaczšłem łšczyć granie kostkš na gitarze elektrycznej, z graniem palcami. Coraz rzadziej używałem kostki i tak to się rozwijało zupełnie swobodnie. Powoli stało się stylem. Co ważne - nigdy nie wymuszać, nie pieszyć się. Po prostu pozwól temu być Twoim stylem gry. Spędziłem całe lata rywalizujšc z muzykš innych ludzi, ale wtedy włanie zaczšł rozwijać się ten styl. Kiedy zaczšłem pisać piosenki, to był to kolejny element, który przyspieszył ten cały proces. Po prostu dochodzi się do pewnego punktu kiedy przestaje się grać czyje piosenki, tylko bierze się gitarę i sprawiajšc sobie wielkš frajdę, gra się to na co ma się ochotę. Mnie przydarzyło się to w miarę wczenie, już po dziesięciu latach grania, już wtedy czułem że chcę grać by sprawić sobie frajdę, np grajšc na gitarze steel zakładajšc tulejkę na mały palec czy jakkolwiek inaczej. Trzeba po prostu wchłaniać klimat muzyki innych i reszta już wyjdzie po twojemu - to głównie w ten sposób tworzy sie co indywidualnego. W końcu dochodzisz do czego, co rozpoznaje się jako styl. Tak naprawdę nie można za wiele mówic o stylu, można go tylko rozpoznawać. Właciwie ciekaw jestem jak zdefiniowany jest 'styl' w słownikach, nigdy nie sprawdzałem.
Powyższe fragmenty pochodzš z ciekawego artykułu z magazynu Guitarist z lutego 1986r. Grupa Dire Straits odbywała wtedy wielkie wiatowe tuornee promujšce album Brothers In Arms. Wywiad przeprowadzono z Markiem (pozwoliłem sobie przetłumaczyć powyższe fragmenty), Jack'em Sonni oraz Pete'm Brewis'em , technikiem gitarowym Marka podczas tej trasy.
Jeli kto ma ochotę poczytać oryginał, to proszę bardzo
PS. Pozycja obowišzkowa dla gitarzystów!!!
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

