15.09.2006, 20:12
Lepper z kierowcš wracali pewnego razu swojš limuzynš z dalekiej podróży. Nagle wyskoczyła im winia pod koła. Nie przeżyła tego spotkania. Lepper widzšc co się stało, kazał kierowcy ić wytłumaczyć wszystko rolnikowi i powiedzieć, że wszelkie straty zostanš mu zrekompensowane.
Kierowca wrócił dopiero po godzinie z cygarem w zębach, butelkš wina w ręku: umiech na twarzy, potargane włosy, poszarpane ubranie...
- Mój Boże, co ci się stało? - pyta Lepper.
- No cóż, rolnik dał mi wino, jego żona obiad, a ich 19 letnia córka, chwilę szalonej niezapomnianej rozkoszy...
- Co ty im powiedział?
- Że jestem kierowcš Andrzeja Leppera, był wypadek i winia nie żyje.....
Kierowca wrócił dopiero po godzinie z cygarem w zębach, butelkš wina w ręku: umiech na twarzy, potargane włosy, poszarpane ubranie...
- Mój Boże, co ci się stało? - pyta Lepper.
- No cóż, rolnik dał mi wino, jego żona obiad, a ich 19 letnia córka, chwilę szalonej niezapomnianej rozkoszy...
- Co ty im powiedział?
- Że jestem kierowcš Andrzeja Leppera, był wypadek i winia nie żyje.....

