10.03.2007, 03:59
Mylę, że Twój wniosek jest trochę pochopny, Hillbilly. Zgadzam się, że różnica w odbiorze tych dwóch koncertów jest wyrana. Zgadzam się też, że zdecydowanie lepiej brzmi LA niż Verona. Jednak nie upatruję oszustwa w oficjalnym wydawnictwie. Po pierwsze koncert z L.A. został zarejestrowany pod koniec trasy kiedy artyci byli już "dotarci", w przeciwieństwie do Verony, gdzie wiele rzeczy nie było jeszcze tak 'zgranych' jak na końcu trasy.
Po drugie - kamery, mikrofony oraz fakt, że występ jest rejestrowany może być (i był) naprawdę niezłš motywacjš do szczególnego 'przyłożenia się' do występu. Taka presja bywa bardzo motywujšca i sami muzycy nie zaprzeczali, że tak było.
Po trzecie, ogromnš rolę ma odpowiednie zmiksowanie koncertu. Sygnał z konsolety jest bardzo surowy i zazwyczaj jest miksowany na bieżšco podczas transmisji, co niestety często obija się na jakoci odbioru. Koncert z L.A. był miksowany przez kilka tygodni z uwagš i pietyzmem. Każdy instrument został odpowiednio wyważony, każdy wokal odpowiednio dopasowany pod względem dynamiki i głonoci (ale nie nagrany ponownie w studio!!!
. Jeli umiejętne zmiksowanie koncertu uważasz za 'studyjne oszustwo' to praktyczne każdy album koncertowy (łšcznie ze słynnym Alchemy) powinien otrzymać takie miano.
Po czwarte w końcu, Guy Fletcher - człowiek, który miał największy wpływ na jakoć tego co odbieramy na RLR twierdzi, że całoć jest autentycznš rejestracjš występu na żywo - bez żadnych nakładek dogrywanych w studio - a ja jako nie mam powodów by twierdzić, że mówišc to robi słuchaczy w balona.
Po drugie - kamery, mikrofony oraz fakt, że występ jest rejestrowany może być (i był) naprawdę niezłš motywacjš do szczególnego 'przyłożenia się' do występu. Taka presja bywa bardzo motywujšca i sami muzycy nie zaprzeczali, że tak było.
Po trzecie, ogromnš rolę ma odpowiednie zmiksowanie koncertu. Sygnał z konsolety jest bardzo surowy i zazwyczaj jest miksowany na bieżšco podczas transmisji, co niestety często obija się na jakoci odbioru. Koncert z L.A. był miksowany przez kilka tygodni z uwagš i pietyzmem. Każdy instrument został odpowiednio wyważony, każdy wokal odpowiednio dopasowany pod względem dynamiki i głonoci (ale nie nagrany ponownie w studio!!!
. Jeli umiejętne zmiksowanie koncertu uważasz za 'studyjne oszustwo' to praktyczne każdy album koncertowy (łšcznie ze słynnym Alchemy) powinien otrzymać takie miano.Po czwarte w końcu, Guy Fletcher - człowiek, który miał największy wpływ na jakoć tego co odbieramy na RLR twierdzi, że całoć jest autentycznš rejestracjš występu na żywo - bez żadnych nakładek dogrywanych w studio - a ja jako nie mam powodów by twierdzić, że mówišc to robi słuchaczy w balona.
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

