28.03.2007, 16:47
No to chyba tylko ja tutaj bronię "Metroland" - dla mnie to bardzo dobry film. Tematyka w nim poruszona bardzo pasuje do Knopflera - opowiada o tym jak działajš na siebie ludzie i miejsca oraz o tym, co tak naprawdę jest ważniejsze - życie, pojęte przez realizację marzeń za wszelkš cenę, czy życie pełne szczęcia i ciepła.
Dyskutujšc o czym poruszamy bardzo ważnš tematykę - czy ambitna sztuka to tylko taka, która porusza tylko tę najważniejszš poetykę?
Jest to temat bardzo istotny - nie tylko dla filmu. wiadkiem podobnych rozważań była już niejednokrotnie literatura - czy za ambitne możemy uważać tylko dzieła Staffa, czy Słowackiego? A do jakich w takim razie zaliczyć Gałczyńskiego, który poruszał w swoich utworach zarówno tematykę egzystencjonalnš, jak i tę prostszš, dowcipnš?
Osobicie jestem zwolennikiem teorii, że każde dzieło należy rozpatrywać w ramach założenia, na którym opierali się jego twórcy. Tak więc Olafie - nie zgodzę się z Tobš:
James Bond jest wybitnym filmem - wybitnym filmem sensacyjno-przygodowym.
Tak samo jak Mark Knopfler jest wybitnym twórcš w swoich własnych miarach - gdyby chciał tworzyć rock progresywny to nie można było go takim nazwać, ale przecież to nie było jego założeniem.
Również założeniem twórców "Metroland" nie było poruszanie skomplikowanych zagadnień z teorii bytu, ale stworzenie filmu, która choć trochę przypomni nam nasze własne życie. No i może nie wybrnęli z tego zadania wybitnie, ale ja sam wystawiłbym im ocenę bardzo dobrš.
Dyskutujšc o czym poruszamy bardzo ważnš tematykę - czy ambitna sztuka to tylko taka, która porusza tylko tę najważniejszš poetykę?
Jest to temat bardzo istotny - nie tylko dla filmu. wiadkiem podobnych rozważań była już niejednokrotnie literatura - czy za ambitne możemy uważać tylko dzieła Staffa, czy Słowackiego? A do jakich w takim razie zaliczyć Gałczyńskiego, który poruszał w swoich utworach zarówno tematykę egzystencjonalnš, jak i tę prostszš, dowcipnš?
Osobicie jestem zwolennikiem teorii, że każde dzieło należy rozpatrywać w ramach założenia, na którym opierali się jego twórcy. Tak więc Olafie - nie zgodzę się z Tobš:
James Bond jest wybitnym filmem - wybitnym filmem sensacyjno-przygodowym.
Tak samo jak Mark Knopfler jest wybitnym twórcš w swoich własnych miarach - gdyby chciał tworzyć rock progresywny to nie można było go takim nazwać, ale przecież to nie było jego założeniem.
Również założeniem twórców "Metroland" nie było poruszanie skomplikowanych zagadnień z teorii bytu, ale stworzenie filmu, która choć trochę przypomni nam nasze własne życie. No i może nie wybrnęli z tego zadania wybitnie, ale ja sam wystawiłbym im ocenę bardzo dobrš.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
A new morning has begun..."

