11.04.2007, 20:03
6. Tempus Fugit
Linka z ostatnimi moimi zapiskami wysłałem pewnemu mojemu znajomemu. Po przeczytaniu stwierdził on, że miałem ogromne szczęcie że ojciec wybił mi tę historię z głowy.
Mianowicie pewien jego bliski znajomy studiował historię i tak samo jak ja był pasjonatem. Jednak jego los tak się potoczył, że ostatniej rzeczy której komukolwiek by zyczyłby to studiowanie swój wymarzonego kieruneku na UG. Jego los tak się potoczył, że ta szacowna "uczelnia" zniszczyła w nim tę pasję.
Po krótkiej refleksji na temat historii mojego znajmoego to mogę powiedzieć tylko tyle, że miał chociaż to czego ja nie miałem. A mianowicie spróbował i przekonał się, że widocznie nie była mu dana ta scieżka życia. Ja takiej szansy nie miałem. Lepsze rozczarowanie niż strata, że sie nawet nie sprobowało. Nie wiem skšd to przeczucie, ale jako mam przekonanie ze w życiu każdego człowieka nic nie dzieje sie bez przyczyny i od niego samego zależy co z tym zrobi. Tak Monia mi powtarzała odkšd pamiętam. Być może miałem nawet nie "liznšć" tej historii tylko wylšdować w Irlandii i czego się tutaj nauczyć? Na dzień dzisiejszy nie wiem. Myslę, że moja mšdroć (jesli takowš kiedys posišdę) będzie polegała na tym, że wycišgne wnioski z tej nauki i tego co jest mi dane mi dowiadczyc i co zesłał mi los. I pewnie to będę chciał przekazać swoim dzieciom.
Monia powiedziała mi kilka dni temu ostanio, że po raz pierwszy przeżywa głębokie poczucie sensu: nas, tego że tutaj jestemy i że pierwszy raz ma poczucie, wpływu na cokolwiek i siłę. Gdy co takiego mówi to mam wewnętrzne przeczucie ze tak widocznie musiało być.
(Ballyconnell 11-04-2007)
Linka z ostatnimi moimi zapiskami wysłałem pewnemu mojemu znajomemu. Po przeczytaniu stwierdził on, że miałem ogromne szczęcie że ojciec wybił mi tę historię z głowy.
Mianowicie pewien jego bliski znajomy studiował historię i tak samo jak ja był pasjonatem. Jednak jego los tak się potoczył, że ostatniej rzeczy której komukolwiek by zyczyłby to studiowanie swój wymarzonego kieruneku na UG. Jego los tak się potoczył, że ta szacowna "uczelnia" zniszczyła w nim tę pasję.
Po krótkiej refleksji na temat historii mojego znajmoego to mogę powiedzieć tylko tyle, że miał chociaż to czego ja nie miałem. A mianowicie spróbował i przekonał się, że widocznie nie była mu dana ta scieżka życia. Ja takiej szansy nie miałem. Lepsze rozczarowanie niż strata, że sie nawet nie sprobowało. Nie wiem skšd to przeczucie, ale jako mam przekonanie ze w życiu każdego człowieka nic nie dzieje sie bez przyczyny i od niego samego zależy co z tym zrobi. Tak Monia mi powtarzała odkšd pamiętam. Być może miałem nawet nie "liznšć" tej historii tylko wylšdować w Irlandii i czego się tutaj nauczyć? Na dzień dzisiejszy nie wiem. Myslę, że moja mšdroć (jesli takowš kiedys posišdę) będzie polegała na tym, że wycišgne wnioski z tej nauki i tego co jest mi dane mi dowiadczyc i co zesłał mi los. I pewnie to będę chciał przekazać swoim dzieciom.
Monia powiedziała mi kilka dni temu ostanio, że po raz pierwszy przeżywa głębokie poczucie sensu: nas, tego że tutaj jestemy i że pierwszy raz ma poczucie, wpływu na cokolwiek i siłę. Gdy co takiego mówi to mam wewnętrzne przeczucie ze tak widocznie musiało być.
(Ballyconnell 11-04-2007)

