13.04.2007, 16:21
Zgadzam sie z Kubš w zupełnoci. Ja bardzo polubiłem Johna I. i nie miałbym nic przeciwko gdyby był przy boku MK również na Jego solowych projektach
Jednak po roku 1993 Mark wyruszał w swojš nowš muzycznš podróż i właciwie nie byłem zdziwiony ani rozczarowany brakiem Johna Illsley'a. Chyba wszystko musiało być inne...
Jednak po roku 1993 Mark wyruszał w swojš nowš muzycznš podróż i właciwie nie byłem zdziwiony ani rozczarowany brakiem Johna Illsley'a. Chyba wszystko musiało być inne...
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

