17.05.2007, 18:41
To bardzo trafne i ważne spostrzeżenie jakie przedstawił Kuba. Że na BIA Mark chyba najbardziej zbliżył się do muzyki pop-ularnej ale jednoczenie pozostał sobš. Idealnie wyważył proporcje nie sprzedajšc sie całkowicie komercji lat 80. Ja nawet posunšłbym się dalej w tym stwierdzeniu. O ile na pierwszych płytach Mark szedł pod pršd- koncówka lat 70 prawie wszędzie punk-rock, a tu takie szlachetne i korzenne brzmienia. Tak na pištej płycie DS potrafili pogodzić muzykę może odrobinkę prostszš z bardziej wyrafinowanymi kompozycjami. Wspaniale się dopasowali do kolorystyki połowy lat 80 proponujšc dzieło bardzo wysmakowane i ponadczasowe. Bardzo duże wyczucie i w pewnym sensie muzycznie powrót do rodeł ale z mylš o większym gronie odbiorców.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

