06.08.2007, 21:04
...byłem wtedy jeszcze dzieckiem. Wiele elmentów, które zainspirowały mnie przy powstawaniu tego albumu, pochodzš włanie z tego okresu
Mylę, że niezwykle ważne słowa MK. I cały czas się zastanawiam jak wiele elementów z tamtych lat- młodzieńczych Marka odnajdziemy na Kill To Get Crimson. Rok 1958 to Mark miał wtedy 9 lat, tak więc niewykluczone że na nowej płycie czeka nas bardzo odległa sentymentalna podróż. Kto wie może i dla nas bardzo ważna i my również odnajdziemy w niej lady z naszego dzieciństwa. Chyba nawet bym chciał
Tak, nie widać dziewczyny na okładce ale kiedy rozłożymy ksišżeczkę płyty to ona nam się objawi jestem pewien
Punktem wyjciowym były słowa pewnego artysty: za nieco karmazynu do szpachlówki mógłbym kogo zabić Chciałem w ten sposób nawietlić, co to właciwie znaczy, jeżeli kto traktuje malarstwo jako swój jedyny i absolutny sens życia. Tak, co to naprawdę znaczy.
Ciekawe czy Markowi chodzi wyłšcznie o tego konkretnego malarza? I malarstwo jako sztukę? Bo przecież za tymi słowami jak dla mnie kryje się co znacznie więcej. Chociaż dowiadujemy się że Mark umiejscawia akcję tego utworu w pónych latach 30 to i tak nic się nie zmieniło po czasy współczesne. Mam na myli że w dzisiejszych czasach też bardzo często traktujemy swoje starania, pracę, pasje jako absolutny i jedyny sens życia uczestniczšc w tzw. wycigu szczurów w ogóle pomijajšc to co w życiu najważniejsze. Ciekawe czy w tych słowach ukryta jest ironia czy oskarżenie? Co szalonego czy jednak chęć zrozumienia artysty- malarza okresu wojny kiedy nic nie było takie jak dzi. Przy tym było dla mnie bardzo ważne, aby ten wštek zobaczyć w innym czasie. No włanie... A ja ten wštek widzę dzi...
...W końcu cały pomysł studia powstał dlatego, ponieważ dla mnie znaczy ono więcej niż posiadanie jakiego jachtu
Ależ ja się ciesze z tych słów
Bo one po raz kolejny pokazujš że Mark jest zakochany w muzyce po uszy a my jestemy na swój sposób szczęciarzami, bo mniej więcej co dwa lata możemy się cieszyć nowym materiałem 
ps. A swojš drogš jest chyba dobrze. I coraz bardziej wierzę, że uda się poznać cały album w domowym zaciszu
Miesišc z małym haczykiem do premiery i jak na razie cisza. Nie pamiętam jak to było przy Shangri-La ale o tej porze to chyba już jakie 'odsłony' były. Poza Secondary Waltz i pierwszym singlem powinno się udać
Czego Wam i sobie życzę
Mylę, że niezwykle ważne słowa MK. I cały czas się zastanawiam jak wiele elementów z tamtych lat- młodzieńczych Marka odnajdziemy na Kill To Get Crimson. Rok 1958 to Mark miał wtedy 9 lat, tak więc niewykluczone że na nowej płycie czeka nas bardzo odległa sentymentalna podróż. Kto wie może i dla nas bardzo ważna i my również odnajdziemy w niej lady z naszego dzieciństwa. Chyba nawet bym chciał
Tak, nie widać dziewczyny na okładce ale kiedy rozłożymy ksišżeczkę płyty to ona nam się objawi jestem pewien
Punktem wyjciowym były słowa pewnego artysty: za nieco karmazynu do szpachlówki mógłbym kogo zabić Chciałem w ten sposób nawietlić, co to właciwie znaczy, jeżeli kto traktuje malarstwo jako swój jedyny i absolutny sens życia. Tak, co to naprawdę znaczy.
Ciekawe czy Markowi chodzi wyłšcznie o tego konkretnego malarza? I malarstwo jako sztukę? Bo przecież za tymi słowami jak dla mnie kryje się co znacznie więcej. Chociaż dowiadujemy się że Mark umiejscawia akcję tego utworu w pónych latach 30 to i tak nic się nie zmieniło po czasy współczesne. Mam na myli że w dzisiejszych czasach też bardzo często traktujemy swoje starania, pracę, pasje jako absolutny i jedyny sens życia uczestniczšc w tzw. wycigu szczurów w ogóle pomijajšc to co w życiu najważniejsze. Ciekawe czy w tych słowach ukryta jest ironia czy oskarżenie? Co szalonego czy jednak chęć zrozumienia artysty- malarza okresu wojny kiedy nic nie było takie jak dzi. Przy tym było dla mnie bardzo ważne, aby ten wštek zobaczyć w innym czasie. No włanie... A ja ten wštek widzę dzi...
...W końcu cały pomysł studia powstał dlatego, ponieważ dla mnie znaczy ono więcej niż posiadanie jakiego jachtu
Ależ ja się ciesze z tych słów
Bo one po raz kolejny pokazujš że Mark jest zakochany w muzyce po uszy a my jestemy na swój sposób szczęciarzami, bo mniej więcej co dwa lata możemy się cieszyć nowym materiałem 
ps. A swojš drogš jest chyba dobrze. I coraz bardziej wierzę, że uda się poznać cały album w domowym zaciszu
Miesišc z małym haczykiem do premiery i jak na razie cisza. Nie pamiętam jak to było przy Shangri-La ale o tej porze to chyba już jakie 'odsłony' były. Poza Secondary Waltz i pierwszym singlem powinno się udać
Czego Wam i sobie życzę
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

