22.09.2007, 23:11
Wita wszystkich bardzo serdecznie po ogromnie długiej przerwie... Być może niektórzy jeszcze mnie pamiętajš
Dużo rzeczy się działo w tym czasie ze mnš a w zasadzie z moim zdrowiem, nie koniecznie dobrego, więc musiałem się troszkę zajšć sobš.... W każdym razie już jestem na posterunku...
No i najważniejsze - Czerwone Skutery
W 100% podzielam opinię kooby... dla mnie to Arcydzieło z najwyższej półki. Taka muzyka jest Sztukš przez duże "S", gdzie każdy dwięk jest elementem układanki, z której wyłania się obraz. Tutaj niezwykle pasuje, tak często nadawana płytom, nazwa - ALBUM. Tak, to jest Album. Szczerze powiedziawszy ja na takš muzykę Marka czekałem od poczštku jego kariery solowej... teraz co chciałem - mam
Bogate instrumentarium, dwięki głęboko zakorzenione w folku (miejscami odczuwam wręcz "baniowy" klimat), wietne teksty... Oczywicie, to nie znaczy, że poprzednie były gorsze... wcale nie... To znaczy przede wszystkim, że Marek spełnił moje muzyczne oczekiwania i życzyłbym sobie słuchać takiego Marka cały czas (chociaż wiem, że nie powinienem go ograniczać swoimi zachciankami, bo on i tak przy następnym albumie wszystkich zaskoczy
). Ja w tej płycie zresztš i tak słyszę echa The Ragpickers Dream czy A Shot At Glory... Utwory typu The Scaffolder's Wife czy przepiekny The Fish And The Bird brzmiš wręcz idealnie, muzyka przekształca się w obraz, przenosi w klimat folku... a czasem wręcz w wiaty rodem z Tolkiena czy Lewisa... To moje odczucia oczywicie, bardzo subiektywne, ale czyż nie do takich ma się odnosić muzyka... bo przecież żaden recenzent czy ktokolwiek nie opisze tak naprawdę, które struny duszy poderwie taka czy inna muzyka... Mnie KTGC poderwała cała harfę strun i zabrzmiało to niezwykle harmonicznie
Dużo rzeczy się działo w tym czasie ze mnš a w zasadzie z moim zdrowiem, nie koniecznie dobrego, więc musiałem się troszkę zajšć sobš.... W każdym razie już jestem na posterunku...
No i najważniejsze - Czerwone Skutery
W 100% podzielam opinię kooby... dla mnie to Arcydzieło z najwyższej półki. Taka muzyka jest Sztukš przez duże "S", gdzie każdy dwięk jest elementem układanki, z której wyłania się obraz. Tutaj niezwykle pasuje, tak często nadawana płytom, nazwa - ALBUM. Tak, to jest Album. Szczerze powiedziawszy ja na takš muzykę Marka czekałem od poczštku jego kariery solowej... teraz co chciałem - mam
Bogate instrumentarium, dwięki głęboko zakorzenione w folku (miejscami odczuwam wręcz "baniowy" klimat), wietne teksty... Oczywicie, to nie znaczy, że poprzednie były gorsze... wcale nie... To znaczy przede wszystkim, że Marek spełnił moje muzyczne oczekiwania i życzyłbym sobie słuchać takiego Marka cały czas (chociaż wiem, że nie powinienem go ograniczać swoimi zachciankami, bo on i tak przy następnym albumie wszystkich zaskoczy
). Ja w tej płycie zresztš i tak słyszę echa The Ragpickers Dream czy A Shot At Glory... Utwory typu The Scaffolder's Wife czy przepiekny The Fish And The Bird brzmiš wręcz idealnie, muzyka przekształca się w obraz, przenosi w klimat folku... a czasem wręcz w wiaty rodem z Tolkiena czy Lewisa... To moje odczucia oczywicie, bardzo subiektywne, ale czyż nie do takich ma się odnosić muzyka... bo przecież żaden recenzent czy ktokolwiek nie opisze tak naprawdę, które struny duszy poderwie taka czy inna muzyka... Mnie KTGC poderwała cała harfę strun i zabrzmiało to niezwykle harmonicznie
Sometimes you`re the windshield...
Sometimes you`re the bug...
Sometimes you`re the bug...

