24.09.2007, 23:04
Cytat:Originally posted by BET@Sep 24 2007, 07:44 PMB)
Jest tylko dwoch muzykow, ktorzy nie nagrali ZADNEGO utworu, dla ktorego nie byloby momentu w moim zyciu - Knopfler i Waters. I choc jedne sa lepsze, inne gorsze, jak spiewali Beatlesi "all those places have their moments".
No prosze, to ja mam tak samo, jeszcze bym tylko dorzucił Marillion z Fishem (ani plyty dalej po Clutching At Straws :angry: )
EDIT: ...i Neila Younga (ten to w ogóle przynudza, jak sišdzie z butelkš piwa i wiosłem akustycznym i snuje swoje protest-songi
, ale jako nie mogę bez tego ogniskowego grania żyć) ..sory za delikatny sarkazm, ale musiałem
Co do KTGC, to uważam, że ciężko o tej płycie mówić, że jest słaba. Bo raczej nie jest. Tak samo, jak nie sš słabe kawałki orkiestry Glenna Millera, ale do diabła, kto tego słucha dla solówek na gitarze!
Przypomniał mi się jak czytam te dyskusje wywiad z Watersem, na temat krytyków. Poza calš dyskusjš na temate tego, że generalnie to mocno szemrane towarzystwo piszšce na temat, w którym się sami nie potrafili zrealizować, to Roger fajnie stwierdził co w stylu: Rozumiem, że można nie lubić Dickensa, ale do cholery, nie można powiedzieć, że to słabe pisanie, bo wyjdzie się na idiotę. To było a'propos jakiej opinii na temat The Wall mocno nieprzychylnej. Ale nie ważne, zbaczam mocno od tematu.
Dla mnie to jest druga ulubiona płyta solowa Marka, obok TRD. Łšczy w sobie poruszajšce teksty, piękne folkowe (czy to z delty jak TRD, czy Wysp) melodie, oraz poprostu pięknš muzkę. Nie mam żadnej potrzeby słyszeć na nowych płytach MK kawałków w stylu MFN, czy What It Is (tego pierwszego, szczerze powiedziawszy na koncertach, też już rednio mi się chce słuchać). To wszysto jest na półce, wystarczy sięgnšć. Natomiast dla własnej przyjemnoci polecam usišć w fotelu ze szklanš czego dobrego w łapie i rozkoszować się niegitarowš i nierockowš muzykš, która jest równie piękna, tylko zupełnie inna. Przekazuje inne emocje, ale przyjemnoć, ze słuchania daje nie mniejszš. Ja w stu procentach jestem zwolennikiem drogi którš obrał Mark. I mam nadzieję, że zaskoczy jeszcze nie raz równie pięknymi płytami. Eksloatujšc nowe muzyczne horyzonty.
A wracajšc do jeszcze jednego wštku. Mylę, że gdyby grał takš muzykę od poczštku, to może nie sprzedał by tylu milionów płyt, ile z DS. Ale to nie dziwne, bo to była muzyka jak by nie patrzeć bardziej przystępna. Ale robić z tego zarzut, to dla mnie jeszcze dziwniejsza sprawa. To tak jakby wieszać psy na Chetcie Atkinsie, B. B. Kingu, czy Hanku Marvinie, za to, że nie grali muzyki bardziej komercyjnej, a teraz przeciętny słuchacz nic o nich nie wie.
Pozdrawiam
So now we're passing strangers, at single tables.
Still trying to get over,
Still trying to write love songs for passing strangers.
All those passing strangers.
And the twinkling lies, all those twinkling lies,
Sparkle with the wet ink on the paper.
Still trying to get over,
Still trying to write love songs for passing strangers.
All those passing strangers.
And the twinkling lies, all those twinkling lies,
Sparkle with the wet ink on the paper.

