27.01.2008, 01:58
Ok, mam kilka uwag.
Po pierwsze - nie zapominajmy, że dla Knopflera piewanie jest jego zawodem - może lubić grać, piewać, komponować; może lubić swoich fanów; może lubić atmosferę koncertu - jednak nadal jest to dla niego tylko praca.
Po drugie - Knopfler nigdy nie był artystš, który wietnie czuje się w towarzystwie fanów - jest skromny, a mylę, że nie jest tylko moim odczuciem to, że przez całš swojš karierę fanów traktował na dystans (co nie wyklucza szacunku, który zawsze im okazywał).
Nie miejmy więc złudzeń, że Knopfler będzie interesował się kilkoma/kilkunastoma balonikami, nawet podwietlonymi, które przygotujemy - więc jeli je robimy, robimy je tylko dla pozostałej częci publicznoci.
Moim zdaniem nie ma sensu dawanie Knopflerowi prezentu w takiej formie - jest on artystš, który dał setki koncertów, ma wiele tysięcy fanów i - naprawdę, uwierzcie mi - codziennie dostaje wiele prezentów. Tak więc - bardzo trudno wymylić cokolwiek oryginalnego - a już na pewno poduszka, nawet w kształcie gitary, nawet spiewajšca i tańczšca, oryginalna nie jest.
Staram się spojrzeć także na charakter danego artysty - moim zdaniem w przypadku Knopflera większš przyjemnoć sprawiłaby mu tańsza i łatwiejsza do zdobycia kolekcja powiedzmy pięciu (lub - w zależnoci od naszych możliwoci finansowych - większej iloci) klasycznych polskich ksišżek w anglojęzycznym wydaniu, z dedykacjš - prezent praktyczny, taki, z którego skorzysta oraz niebagatelny.
Moim zdaniem moglibymy wybrać klasycznych (i tych najbardziej znanych poza granicami naszej ojczyzny) pisarzy z XX wieku - np. Gombrowicza, Lema, Kapucińskiego lub poetów - Herberta, Miłosza.
Literatura jest ważnš częciš w życiu Knopflera - co wiele razy podrelał w wywiadach - dobrym przykładem jest choćby "Telegraph road" inspirowane Knutem Hamsunem i jego "Błogosławieństwem ziemi".
Naprawdę, Knopfler to taki typ człowieka, który - moim zdaniem - bardziej ucieszy się z ksišżki, niż z poduszki, czy innej rzeczy tego typu.
Po pierwsze - nie zapominajmy, że dla Knopflera piewanie jest jego zawodem - może lubić grać, piewać, komponować; może lubić swoich fanów; może lubić atmosferę koncertu - jednak nadal jest to dla niego tylko praca.
Po drugie - Knopfler nigdy nie był artystš, który wietnie czuje się w towarzystwie fanów - jest skromny, a mylę, że nie jest tylko moim odczuciem to, że przez całš swojš karierę fanów traktował na dystans (co nie wyklucza szacunku, który zawsze im okazywał).
Nie miejmy więc złudzeń, że Knopfler będzie interesował się kilkoma/kilkunastoma balonikami, nawet podwietlonymi, które przygotujemy - więc jeli je robimy, robimy je tylko dla pozostałej częci publicznoci.
Moim zdaniem nie ma sensu dawanie Knopflerowi prezentu w takiej formie - jest on artystš, który dał setki koncertów, ma wiele tysięcy fanów i - naprawdę, uwierzcie mi - codziennie dostaje wiele prezentów. Tak więc - bardzo trudno wymylić cokolwiek oryginalnego - a już na pewno poduszka, nawet w kształcie gitary, nawet spiewajšca i tańczšca, oryginalna nie jest.
Staram się spojrzeć także na charakter danego artysty - moim zdaniem w przypadku Knopflera większš przyjemnoć sprawiłaby mu tańsza i łatwiejsza do zdobycia kolekcja powiedzmy pięciu (lub - w zależnoci od naszych możliwoci finansowych - większej iloci) klasycznych polskich ksišżek w anglojęzycznym wydaniu, z dedykacjš - prezent praktyczny, taki, z którego skorzysta oraz niebagatelny.
Moim zdaniem moglibymy wybrać klasycznych (i tych najbardziej znanych poza granicami naszej ojczyzny) pisarzy z XX wieku - np. Gombrowicza, Lema, Kapucińskiego lub poetów - Herberta, Miłosza.
Literatura jest ważnš częciš w życiu Knopflera - co wiele razy podrelał w wywiadach - dobrym przykładem jest choćby "Telegraph road" inspirowane Knutem Hamsunem i jego "Błogosławieństwem ziemi".
Naprawdę, Knopfler to taki typ człowieka, który - moim zdaniem - bardziej ucieszy się z ksišżki, niż z poduszki, czy innej rzeczy tego typu.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
A new morning has begun..."

