11.02.2008, 18:01
A ja włanie uzupełniłem sobie dyskografię DS raz jeszcze (wersje zremasterowane) i dzi włanie on every street postawiłem na półce. Jednak jest różnica w tych remasterach. Wszystkim polecam. I tak sluchajšc tej płyty a przecież znam na pamięć nie opuszcza mnie przewiadczenie że tak naprawdę Mark mógłby ten album podpisać już wtedy swoim nazwiskiem. I nie bez znaczenia wydajš się jego słowa że to jego ulubiony album DS i który potrafi słuchać od poczštku do końca. Że tak naprawdę dopiero ta płyta wytyczyła jego solowy kierunek i w jakim sensie ukierunkowała jego muzyczne poszukiwania. Takie utwory jak "When It Comes To You", "The Bug", "How Long" czy "Fade To Black" spokojnie mogłyby się pomiecic na płycie np. w roku 1996. Kiedy ukazywała sie płyta "Sailing To Philadephia" podobno najbardziej przypominajaca DS pytano Marka bardzo często o powrót DS dlaczego zawiesił nazwę, szyld DS? Odpowied właciwie była krótka. 'Nazwa nie jest mu do niczego potrzebna, bo tworzyłby włanie takš muzyke...' Po roku 2000 Mark nie może się uwolnić od podobnych pytań dziennikarzy różnej maci. To nawet staje się nude. Podziwiam jego cierpliwoć. Czytajšc jakikowiek wywiad prędzej czy póniej pada pytanie typu czy powrót DS jest możliwy itd. itp Tak jakby nie interesowało ich nic więcej. A teraz przy okazji wymieniajš wielkie powroty Genesis , The Police, Led Zeppelin więc nie zaszkodzi zapytać o DS. Szacunek dla MK że chce mu się odpowiadać na to samo samo pytanie 100 raz z rzędu.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

