17.02.2008, 18:15
Andrzeju, Robson być może podda się Twej sugestii i nie odpisze, ale ja odpiszę
.
Nie wiem czy będę na koncercie MK w tym roku więc może w ogóle nie powinienem zabierać głosu ale co tam, liczę że będę. Przytoczyłe Wasz wyjazd do Hamburga. Spontaniczny i pełen entuzjazmu, rzucone hasło, etc. Powiedz mi, jaka jest różnica między tamtym spontanem a tym, że wszyscy jak tu jestemy, będziemy na koncercie Marka w Warszawie? Tak samo jak Wasz wyjazd do Hamburga, tak nasz udział w koncercie na Torwarze jest dyktowany entuzjazmem i wielkš siłš muzyki. Nic więcej nie potrzeba. Będziemy tam i będziemy przeżywać największe emocje! Spontanicznoć przejawia się w naszych emocjach pod wpływem muzyki, tym jak reagujemy na niš, jakie wyzwala w nas uczucia. To, o czym pisał Hekselman - jest ORGANIZACJĽ i ze spontanem niewiele ma wspólnego. Nie wiem dlaczego tak koniecznie chcemy co bardzo szczególnego przygotować, polska publicznoć włanie dzięki spontanicznoci jest tak wyjštkowa i ceniona. Oto zdjęcie, które Guy Fletcher zrobił podczas koncertu Marka w Sali Kongresowej w 2001r.
![[Obrazek: mkwarsawbe1.png]](http://img209.imageshack.us/img209/8576/mkwarsawbe1.png)
Pod tym zdjęciem zamiecił taki opis:
Przyjęcie jakie nam wczoraj zgotowano było jednym z najcieplejszych w całej karierze. Cudowna publicznoć, która najwyraniej w wiecie przeżywała wspaniałe chwile. Wspaniale było widzieć tyle usmiechniętych twarzy, ludzie dzielili się siedzeniami, siedzieli w przejciach. Sala pękała w szwach.
To był spontan, Andrzeju! Były zarówno transparenty jak i włanie ten entuzjazm, dzięki któremu każdy koncert w Polsce jest niepowtarzalny. Mark nie przyjeżdża tutaj żeby w luksusie spędzić kilka dni. Przyjeżdża bo wie, że tutejsza publicznoć jest tego warta.
Wracajšc natomiast do organizacji... Podziwiam wszelkie próby zrobienia czego wyjštkowego. Ale do tego potrzeba przywódcy, kogo, kto wemie dowodzenie. Reszta pójdzie za nim (jeżeli zechce). Hekselman byłby wietny w tej roli. Niestety się obraził, bo nie wszyscy mu przyklasnęli. Był organizatorem wielu imprez, zna się na tym - dlaczego więc nie wemie cugli w swoje ręce, skoro nie widzi innych chętnych? Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy lubi przeżywać koncert swojego wykonawcy w taki zorganizowany sposób. Tak więc jeli chce się działać - proszę bardzo, ale nie wymagajmy od wszystkich tego samego podejcia. Wy również do Hamburga nie wielicie balonów ani prezentów, a koncert był dla Was jednym z najlepszych, prawda? Nie rozumiem więc o co ten szum. I tak będzie wspaniale i niepowtarzalnie, bo będziemy tam MY i MARK!
.Nie wiem czy będę na koncercie MK w tym roku więc może w ogóle nie powinienem zabierać głosu ale co tam, liczę że będę. Przytoczyłe Wasz wyjazd do Hamburga. Spontaniczny i pełen entuzjazmu, rzucone hasło, etc. Powiedz mi, jaka jest różnica między tamtym spontanem a tym, że wszyscy jak tu jestemy, będziemy na koncercie Marka w Warszawie? Tak samo jak Wasz wyjazd do Hamburga, tak nasz udział w koncercie na Torwarze jest dyktowany entuzjazmem i wielkš siłš muzyki. Nic więcej nie potrzeba. Będziemy tam i będziemy przeżywać największe emocje! Spontanicznoć przejawia się w naszych emocjach pod wpływem muzyki, tym jak reagujemy na niš, jakie wyzwala w nas uczucia. To, o czym pisał Hekselman - jest ORGANIZACJĽ i ze spontanem niewiele ma wspólnego. Nie wiem dlaczego tak koniecznie chcemy co bardzo szczególnego przygotować, polska publicznoć włanie dzięki spontanicznoci jest tak wyjštkowa i ceniona. Oto zdjęcie, które Guy Fletcher zrobił podczas koncertu Marka w Sali Kongresowej w 2001r.
![[Obrazek: mkwarsawbe1.png]](http://img209.imageshack.us/img209/8576/mkwarsawbe1.png)
Pod tym zdjęciem zamiecił taki opis:
Przyjęcie jakie nam wczoraj zgotowano było jednym z najcieplejszych w całej karierze. Cudowna publicznoć, która najwyraniej w wiecie przeżywała wspaniałe chwile. Wspaniale było widzieć tyle usmiechniętych twarzy, ludzie dzielili się siedzeniami, siedzieli w przejciach. Sala pękała w szwach.
To był spontan, Andrzeju! Były zarówno transparenty jak i włanie ten entuzjazm, dzięki któremu każdy koncert w Polsce jest niepowtarzalny. Mark nie przyjeżdża tutaj żeby w luksusie spędzić kilka dni. Przyjeżdża bo wie, że tutejsza publicznoć jest tego warta.
Wracajšc natomiast do organizacji... Podziwiam wszelkie próby zrobienia czego wyjštkowego. Ale do tego potrzeba przywódcy, kogo, kto wemie dowodzenie. Reszta pójdzie za nim (jeżeli zechce). Hekselman byłby wietny w tej roli. Niestety się obraził, bo nie wszyscy mu przyklasnęli. Był organizatorem wielu imprez, zna się na tym - dlaczego więc nie wemie cugli w swoje ręce, skoro nie widzi innych chętnych? Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy lubi przeżywać koncert swojego wykonawcy w taki zorganizowany sposób. Tak więc jeli chce się działać - proszę bardzo, ale nie wymagajmy od wszystkich tego samego podejcia. Wy również do Hamburga nie wielicie balonów ani prezentów, a koncert był dla Was jednym z najlepszych, prawda? Nie rozumiem więc o co ten szum. I tak będzie wspaniale i niepowtarzalnie, bo będziemy tam MY i MARK!
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

