12.03.2008, 08:40
Dla mnie OES to najsilniejsza klimatycznie plyta DS. Jest jak sztuka - ma poczatek, rozwiniecie, climax i perypetie. Na dodatek po-wa-la-ja-ce brzmienie nie tylko gitary ale i sekcji. NIe powalaja mnie tylko dwa utwory - tytulowy i koncowy. Ten ostatni traktuje jako rozluzniacz, cos ala brzdekanie na bis po zakonczonej sztuce. OES natomiast nie urzekl mnie melodia, choc slowa i rozwijajacy sie na koncu motyw bardzo ladne
You do what you want to
You go your own sweet way...
You go your own sweet way...

