02.06.2005, 21:22
Ja także czytałem o reaktywacji Pink Floyd na ten jeden występ. Jeżeli do tego dojdzie będę jednocześnie najszczęśliwszym (bo uwielbiam ich muzykę) i najnieszczęśliwszym (bo nie będzie mnie tam) człowiekiem pod słońcem. Powrót Watersa...hmm zagłębiając się w historię zespołu i relacje między członkami (szczególnie na linii Waters - Gilmour) pod koniec lat 70-tych wydaje się to niemal niemożliwe, ale panowie sunący pod sześćdziesiątkę mogliby zakopać topór wojenny...byłoby miło widzieć najlepszy skład Pink Floyd. Ciekawe czy Roger grałby w utworach stworzonych już przez "nowy"PF i które weszły w program ich dwóch tras koncertowych w latach 80 tych i 90 tych. Przypominam że Waters chciał wywalczyć w sądzie prawo do nazwy Pink Floyd (której nie wymyślił - zrobił to Syd Barret) aby uniemożliwić Gilmourowi Wrightowi i Masonowi granie pod tym szyldem.
Domniemany powrót jest o tyle ciekawy, że David Gilmour przygotowuje akże nowy materiał z udziałem m.in Zbigniewa Preisnera (ma stworzyć sekcje orkiestrowe, co jest dziwne w przypadku Gilmoura, który nie chiał orkiestry na The Wall, co było jednym z powodów kłótni) i Leszka Możdżera. Ponoć nie jest wykluczone że płyta nie będzie wydana jako David Gilmour tylko jako Pink Floyd.
Domniemany powrót jest o tyle ciekawy, że David Gilmour przygotowuje akże nowy materiał z udziałem m.in Zbigniewa Preisnera (ma stworzyć sekcje orkiestrowe, co jest dziwne w przypadku Gilmoura, który nie chiał orkiestry na The Wall, co było jednym z powodów kłótni) i Leszka Możdżera. Ponoć nie jest wykluczone że płyta nie będzie wydana jako David Gilmour tylko jako Pink Floyd.

