05.06.2005, 17:14
Cytat:Originally posted by pablosan@Jun 5 2005, 02:12 PMZgadza sie. Ja z kolei zawsze mialem dylemat, kto "wkladal" wiecej w The Beatles - John czy Paul. I jakkolwiek bardziej lezal mi repertuar McCartneya, tak rola charyzmatycznego lidera byla grana przez Lennona - dzis, po latach
ja tez nie znam calej dyskografi PF, ot to tylko moja opinia zagorzalego fana Rogera Watersa-hihihihi. Gilmour fajnie gra na gitarze, nawet bardzo fajnie, ale ja czuje to tak, ze teraz PF jest jakby taka legenda i gdyby nagrali nawet jakis numer "dyskotekowy" to wszyscy wpadli by w "ochy" i "achy"-bo od wielu lat nic nie wydali, bo nagrali kamien milowy w historii rocka, bo sytuacja z Sydem Barretem, potem "zamieszanie" z Watersem, itd. A ta legende zawdzieczaja Barretowi i Watersowi-nie chcialbym jakos maksymalnie umniejszac roli Gilmoura, ale to Waters w zespole był niekwestionowanym liderem
Nie wiem czy czasem nie odnosicie wrazenia, ze choc moze zabrzmi to co najmniej dziwnie, ale "smierc" i to najlepiej w takim klasycznym "rock'n'rollowy stylu" bardzo pomaga w tworzeniu legendy? Dla mnie przyklady Hendrixa, Morrisona, Joplin czy Cobaina sa az nadto wymowne...
. nie mam juz co do tego watpliwosci. I chyba podobnie jest z PF (Waters, Gilmour), mam racje? Tyle tylko, ze za Paula to mi dzis normalnie wstyd - taka kiszka....
You do what you want to
You go your own sweet way...
You go your own sweet way...


. Gilmour fajnie gra na gitarze, nawet bardzo fajnie, ale ja czuje to tak, ze teraz PF jest jakby taka legenda i gdyby nagrali nawet jakis numer "dyskotekowy" to wszyscy wpadli by w "ochy" i "achy"-bo od wielu lat nic nie wydali, bo nagrali kamien milowy w historii rocka, bo sytuacja z Sydem Barretem, potem "zamieszanie" z Watersem, itd. A ta legende zawdzieczaja Barretowi i Watersowi-nie chcialbym jakos maksymalnie umniejszac roli Gilmoura, ale to Waters w zespole był niekwestionowanym liderem
Nie wiem czy czasem nie odnosicie wrazenia, ze choc moze zabrzmi to co najmniej dziwnie, ale "smierc" i to najlepiej w takim klasycznym "rock'n'rollowy stylu" bardzo pomaga w tworzeniu legendy? Dla mnie przyklady Hendrixa, Morrisona, Joplin czy Cobaina sa az nadto wymowne...