05.07.2008, 23:22
Dla mnei akurat OES jest najsłabszš ze wszystkich płyt DS. Ceniłem bardzo prosty, szklisty niekiedy klimat poprzednich płyt, a najbardziej zachwyciłem się Brothers In Arms. Nie mówcie mi, jak to było wspominane wczeniej, oczekiwałem po OES kontynuacji BIA. Przesłuchałem je po kolei, nie do końca nawet wiedzšc, która jest lepsza, po prostu której pięknej nocy zapoznawania się z twórczociš Marka wrzuciłem połowę dyskografii DS do winampa i przesłuchałem. Od razu stwierdziłem, że to nie to. Dobra piosenka, jakš jest OES, mi podeszła, Heavy Fuel uznałem za próbę ostrzejszego grania, którš oceniam na 3+, Calling Elvis podoba mi się w wersji koncertowej (z tajemniczym puciam-puciam
), ale nie na albumie. Co do koncertów: najpierw oglšdnšłem DVD OTN, dopiero kilka miesięcy póniej aLCHEMY. Przekombinowane dla mnie było Brothers In Arms, gdy usłyszałem póniej bootlegi, a tam Sultanów i Telegraph Road, to złapałem się za głowę. Zespół zmienił tor, dla mnie na gorszy, ale to moje prywatne zdanie.
), ale nie na albumie. Co do koncertów: najpierw oglšdnšłem DVD OTN, dopiero kilka miesięcy póniej aLCHEMY. Przekombinowane dla mnie było Brothers In Arms, gdy usłyszałem póniej bootlegi, a tam Sultanów i Telegraph Road, to złapałem się za głowę. Zespół zmienił tor, dla mnie na gorszy, ale to moje prywatne zdanie.
Love, Peace & Dire Straits

