16.09.2008, 08:58
ps. w mojej ocenie dwa ostatnie krążki PF są zdecydowanie lepsze niż dwie pierwsze płyty Rogera Watersa[/QUOTE]
Tutaj się pojawia kwestia gustu. Osobiście dwa pierwsze krążki Watersa stawiam na równi z płytmi PF bez Rogera.
"The Pros and Cons of Hitch-Hiking" jest kontunuacją stylu obranego na ''The Final Cut". Fakt, nie każdy musi lubić tę płytę PF z 1983 roku, bo jest specyficzną i trudną w odbiorze, ale z ukrytym pięknem.
Natomiast co do "Radio KAOS" to nie rozumiem całego tego szumu wokół niej. Że popowa? Łatwiejsze w odbiorze?
Absolutnie nie! Płyta niesie tradycyjne antywojenne watres'owskie przesłanie. Utwory pokroju "Who Needs Information", a zwłaszcza dramatyczne "Home" i "Four Minutes" są wciąż "floydowe".
Owszem, może i produkcja całości jest nowocześniejsza, ale to samo możnaby zarzucić Markowi, gdy wydał "Brothers In Arms". Tak jak "Radio Waves" tak i "Money For Nothing" powstało na potrzeby radia i miało w założeniu przyciągnąć nową generację słuchaczy.
A poprzez fakt, że "Money..." się przebiło, a "Radio Waves" nie - to nie znaczy, że na płycie Watersa można wieszać psy, a "Brothers In Arms" wychwalać bezkrytycznie pod niebiosa.
Niemniej cieszy mnie, że póki co nikt nie kwestionuje genialności "Amused To Death" - płyty, która bezapelacyjnie bije "bezroger'owego" PF na głowę!!!
Tutaj się pojawia kwestia gustu. Osobiście dwa pierwsze krążki Watersa stawiam na równi z płytmi PF bez Rogera.
"The Pros and Cons of Hitch-Hiking" jest kontunuacją stylu obranego na ''The Final Cut". Fakt, nie każdy musi lubić tę płytę PF z 1983 roku, bo jest specyficzną i trudną w odbiorze, ale z ukrytym pięknem.
Natomiast co do "Radio KAOS" to nie rozumiem całego tego szumu wokół niej. Że popowa? Łatwiejsze w odbiorze?
Absolutnie nie! Płyta niesie tradycyjne antywojenne watres'owskie przesłanie. Utwory pokroju "Who Needs Information", a zwłaszcza dramatyczne "Home" i "Four Minutes" są wciąż "floydowe".
Owszem, może i produkcja całości jest nowocześniejsza, ale to samo możnaby zarzucić Markowi, gdy wydał "Brothers In Arms". Tak jak "Radio Waves" tak i "Money For Nothing" powstało na potrzeby radia i miało w założeniu przyciągnąć nową generację słuchaczy.
A poprzez fakt, że "Money..." się przebiło, a "Radio Waves" nie - to nie znaczy, że na płycie Watersa można wieszać psy, a "Brothers In Arms" wychwalać bezkrytycznie pod niebiosa.
Niemniej cieszy mnie, że póki co nikt nie kwestionuje genialności "Amused To Death" - płyty, która bezapelacyjnie bije "bezroger'owego" PF na głowę!!!

