09.10.2008, 00:02
Od przeszczepu szpiku kostnego, któremu poddany został gitarzysta zespołu Camel, Andy Latimer, minął już prawie rok i pojawiły się bardzo dobre wiadomości na temat jego stanu zdrowia.
Wprawdzie to jeszcze nie koniec terapii, jednak, jak pisze Susan Hoover na stronie Camel Productions, Andy ma się świetnie, a w powietrzu czuć niemal namacalne uczucie ulgi. Andy wygląda coraz lepiej i często rozmawia o przyszłości a także o możliwości grania koncertów. Najdokuczliwszy jest teraz dla niego nawracający ból stawów, który koncentruje się niestety w jego dłoniach, jednak dopóki artysta nie skończy terapii farmakologicznej, nie można z pewnością stwierdzić, czy to przewlekła dolegliwość. W każdym razie, Andy jest uparty i codziennie gra na gitarze, którą nastroił nieco niżej, aby nie przeciążać zbytnio dłoni i palców - wygląda więc na to, że odzyskał dużo sił i energii.
Wprawdzie to jeszcze nie koniec terapii, jednak, jak pisze Susan Hoover na stronie Camel Productions, Andy ma się świetnie, a w powietrzu czuć niemal namacalne uczucie ulgi. Andy wygląda coraz lepiej i często rozmawia o przyszłości a także o możliwości grania koncertów. Najdokuczliwszy jest teraz dla niego nawracający ból stawów, który koncentruje się niestety w jego dłoniach, jednak dopóki artysta nie skończy terapii farmakologicznej, nie można z pewnością stwierdzić, czy to przewlekła dolegliwość. W każdym razie, Andy jest uparty i codziennie gra na gitarze, którą nastroił nieco niżej, aby nie przeciążać zbytnio dłoni i palców - wygląda więc na to, że odzyskał dużo sił i energii.

