21.06.2009, 13:42
Lenny Kravitz - Wianki. Mimo, że nie jestem jego wielkim fanem, a lubię może jakieś 3 piosenki, to koncert był świetny. Gra świateł, ostatni bis z zaskoczenia, cud, miód, orzeszki
Ciężko było sobie poskakać, bo z górki, mokro i wszędzie walały się foliowe torby zmniejszające przyczepność, ale chcieć to móc
W jednej z piosenek gdzie Kravitz grał na fortepianie miażdżące solo drugiego gitarzysty. Również fajne supporty (Wilki, Vavamuffin, Markowska), w skrócie - warto było czekać na deszczu i zimnie ponad 4 godziny
Ciężko było sobie poskakać, bo z górki, mokro i wszędzie walały się foliowe torby zmniejszające przyczepność, ale chcieć to móc
W jednej z piosenek gdzie Kravitz grał na fortepianie miażdżące solo drugiego gitarzysty. Również fajne supporty (Wilki, Vavamuffin, Markowska), w skrócie - warto było czekać na deszczu i zimnie ponad 4 godziny
Love, Peace & Dire Straits

