03.07.2005, 10:23
Hehe mnie też jeszcze nie było 
Comfortably numb wyszedł świetnie, zgadzam się co do wersji z PULSE'a, faktycznie partia "watersowska" jest zbyt wolna. Tutaj mieliśmy wersję prawie jak z czasów The Wall, nawet gitara Gilmoura ta sama
Największe ciary poczułem jednak w chwili gdy Waters wszedł z wokalem w Wish you were here... Bardziej przepadam za Gilmourem niż Watersem (moje zdanie, niech to nie będzie powód kolejnej wielkiej dyskusji), jednak ten moment, jego śpiew były piękne.

Comfortably numb wyszedł świetnie, zgadzam się co do wersji z PULSE'a, faktycznie partia "watersowska" jest zbyt wolna. Tutaj mieliśmy wersję prawie jak z czasów The Wall, nawet gitara Gilmoura ta sama
Największe ciary poczułem jednak w chwili gdy Waters wszedł z wokalem w Wish you were here... Bardziej przepadam za Gilmourem niż Watersem (moje zdanie, niech to nie będzie powód kolejnej wielkiej dyskusji), jednak ten moment, jego śpiew były piękne.

