Hillbilly trochę cierpliwości
Album "Get Lucky" jest wspaniały. Chwyta i porusza od pierwszego przesluchania a z każdym kolejnym tylko zyskuje.
"Border Reiver" O tym nagraniu powiedzieliśmy chyba już wszystko. Bardzo dobry i dynamiczny początek. Utwór idealny jako opener nie tylko plyty ale i koncertów MK A.D. 2010. Bardzo bym chciał.
"Hard Shoulder" napięcie troszeczkę siada. Bardzo dobrze się zapowiada a potem jakby blednie w moim odczuciu. Bardzo jesienny kawałek, refleksyjny smutnawy tekst i nie opuszcza mnie wrażenie że bez orkiestry byłby lepszy, ciekawszy. Za malo wyrazisty
"You Cant't Beat The House" Z tym nagraniem mam problem. To nie jest wymarzony Mark Knopfler. I jak dla mnie ten utwór nie mieści się na płycie. W moim odczuciu lepiej by się nadawał do strefy bisajdów. Mam takie wrażenie jakby został nagrany za pierwszym podejściem. Na luzie i leciutko. Knajpiane chórki gdzieś w oddali wprowadzają trochę zamieszania i pokazują że ten numer jest trochę zblazowany
Gdybym ustawiał GL pod kątem zaskoczeń. Punkt dla Marka.
"Before Gas&TV" Absolutna perła. Mark Knopfler jakiego uwielbiam najbardziej. Wyalienowany tekst kapitalnie zaśpiewany i zagrany. No właśnie. Sposób w jaki zespół kończy ten temat mógłby tak trwać i trwać. Melodia od pierwszego przesłuchania wrywa się w pamieć. To już jeden z najważniejszych Knopflerów świata i pierwszy z tych największych na całej płycie.
"Monteleone" Perełka. Urocza perełka. Kolejny punkt dla Marka. Bo znów mnie zaskoczył ale tym razem tylko i wyłącznie w dobrym tego słowa znaczeniu. Ktoś kiedyś powiedział że tworczość Marka Knopflera ciąży ku muzyce filmowej. Pełna zgoda. I przy "Monteleone" nie trzeba nadstawiać ucha bo to wyraźnie słychać. Oczywiście orkiestra smyczkowa zrobiła swoje. Na początku spodziewałem się bardziej gitarowego utworu wszak bohaterem głównym jest John Monteleone ale jestem bardzo mile zaskoczony. Echa "Heart Full Of Holes"? Wcale mi to nie przeszkadza.
"Cleaning My Gun" No to mamy prawdziwego rockera. Wylądował u mnie w tej samej szufladzie co "Millionaire Blues" czy "Kingdom Come" to moje pierwsze skojarzenia. Czasy DS? Owszem. Ta sama technika MK to samo podejście do gitary i ta sama artykulacja. Stylistycznie najbliżej mu do "You Can't Beat The House" ale zdecydowanie jest lepszy.
A zaraz po nim i dobrzr że zaraz po nim bo świetnie sie komponuje "The Car Was The One"
Zdaje się że najbardziej niedoceniony z tego co zdążyłem się zorientować. Zupełnie nie wiem dlaczego. Wszystko w tym nagraniu mi się podoba i nie wiem czy zwróciliście uwagę ale to własnie tu i tylko tu przeleciał przez płytę duch Hanka Marvina. Tak mniej jest na GL akcentów The Shadows. Ale Mark śpiewa uroczo i ten fragment jest w czołówce jak dla mnie i cały czas jak go słucham to chętniej iczesciej spoglądam na okladkę
Do końca płyty same wielkie chwile. Właściwie brak słów.
"Remembrance Day" Pozostanie z nami na zawsze. Mnie poruszył do łez i nie wstydze się o tym mówić. Na poprzedniej płycie chyba by nie pasował. Nie podarowałbym tego MK gdyby z tego tematu zrezygnował na GL. Jego wymowa przywołuje "Brothers In Arms" Jakże niezwykły pomysł miał Mark Knopfler aby w studiu znalazły się dzieci. Tak, ich głosy też mnie rozczuliły. A może przede wszystki one. Tutaj na płycie Mark porusza moją czułą strune. Mistrzostwo świata. trudno mówić o emocjach...
Utwór tytułowy "Get Lucky" o którym też powiedzieliśmy chyba wszystko. Może na początku trochę brakowało gitary ale jest ok i wspaniały tekst dopełnia całości. Najwidoczniej Mark Knopfler nie odczuwa najmniejszej potrzeby aby przypominać o wirtuozerii. Z nikim się nie ściga i inaczej rozkłada akenty. Piękna opowieść.
"So Far From The Clyde" I znów brak słów. To najpiekniesza pieśń Knopflerowa. Nie boje się tego słowa. Pieśń. Dla mnie to jakby rodzaj jakiegoś hymnu ze starych odległych czasów. To właśnie tutaj gitara Marka Knopflera załkała najbardziej. Absolutna Knopflerowa klasyka i tutaj znów emocje biorą górę. Uwielbiam sposób w jaki Mark Knopfler śpiewa w tym nagraniu. I to stopniowanie dramaturgii które nie pozwala przewidzieć następnej frazy czy nuty. Słyszę echa "Harbour Of Tears" Camel to już po raz drugi bo coś podobego towarzyszy mi podczas "Before Gas& TV" Tak Mark Knopfler wspiął się tutaj na wyżyny i udowodnił że stać go na wiele. Mistrzostwo świata po raz kolejny.
"Piper To The End" Najpierw wyobrażałem sobie tę opowieść zupełnie inaczej. Teraz już nie wiem jak
bo wszystkie karty zostaly odkryte. Cały czas myslę jakby to bylo gdyby płytę zamykal smutny i trochę mroczny "So Far From The Clyde" A jednak "Piper To The End" dobrze że mamy jako finał. Z poczatku nie ukrywam tego wydał mi się troszeczke przydługi, może nawet przez to ciut nudny. Piper pasuje i do KTGC bo wtedy powstał, pasuje i do nowej płyty i ostatecznie wyzbylem się wątpliwości. Wymowa tego nagrania jest jednoznaczna ale odnalazłem w nim nutę jakiegoś pogodzenia się. Po raz kolejny Mark Knopfler pokazuje nam że jest muzykiem niezwykle wrażliwym.
Spodziewałem się kontynuacji pomysłów z KTGC a GL jest jednak trochę inna. Nie spodziwalem się płyty aż tak udanej i poruszającej

Album "Get Lucky" jest wspaniały. Chwyta i porusza od pierwszego przesluchania a z każdym kolejnym tylko zyskuje.
"Border Reiver" O tym nagraniu powiedzieliśmy chyba już wszystko. Bardzo dobry i dynamiczny początek. Utwór idealny jako opener nie tylko plyty ale i koncertów MK A.D. 2010. Bardzo bym chciał.
"Hard Shoulder" napięcie troszeczkę siada. Bardzo dobrze się zapowiada a potem jakby blednie w moim odczuciu. Bardzo jesienny kawałek, refleksyjny smutnawy tekst i nie opuszcza mnie wrażenie że bez orkiestry byłby lepszy, ciekawszy. Za malo wyrazisty
"You Cant't Beat The House" Z tym nagraniem mam problem. To nie jest wymarzony Mark Knopfler. I jak dla mnie ten utwór nie mieści się na płycie. W moim odczuciu lepiej by się nadawał do strefy bisajdów. Mam takie wrażenie jakby został nagrany za pierwszym podejściem. Na luzie i leciutko. Knajpiane chórki gdzieś w oddali wprowadzają trochę zamieszania i pokazują że ten numer jest trochę zblazowany
Gdybym ustawiał GL pod kątem zaskoczeń. Punkt dla Marka."Before Gas&TV" Absolutna perła. Mark Knopfler jakiego uwielbiam najbardziej. Wyalienowany tekst kapitalnie zaśpiewany i zagrany. No właśnie. Sposób w jaki zespół kończy ten temat mógłby tak trwać i trwać. Melodia od pierwszego przesłuchania wrywa się w pamieć. To już jeden z najważniejszych Knopflerów świata i pierwszy z tych największych na całej płycie.
"Monteleone" Perełka. Urocza perełka. Kolejny punkt dla Marka. Bo znów mnie zaskoczył ale tym razem tylko i wyłącznie w dobrym tego słowa znaczeniu. Ktoś kiedyś powiedział że tworczość Marka Knopflera ciąży ku muzyce filmowej. Pełna zgoda. I przy "Monteleone" nie trzeba nadstawiać ucha bo to wyraźnie słychać. Oczywiście orkiestra smyczkowa zrobiła swoje. Na początku spodziewałem się bardziej gitarowego utworu wszak bohaterem głównym jest John Monteleone ale jestem bardzo mile zaskoczony. Echa "Heart Full Of Holes"? Wcale mi to nie przeszkadza.
"Cleaning My Gun" No to mamy prawdziwego rockera. Wylądował u mnie w tej samej szufladzie co "Millionaire Blues" czy "Kingdom Come" to moje pierwsze skojarzenia. Czasy DS? Owszem. Ta sama technika MK to samo podejście do gitary i ta sama artykulacja. Stylistycznie najbliżej mu do "You Can't Beat The House" ale zdecydowanie jest lepszy.
A zaraz po nim i dobrzr że zaraz po nim bo świetnie sie komponuje "The Car Was The One"
Zdaje się że najbardziej niedoceniony z tego co zdążyłem się zorientować. Zupełnie nie wiem dlaczego. Wszystko w tym nagraniu mi się podoba i nie wiem czy zwróciliście uwagę ale to własnie tu i tylko tu przeleciał przez płytę duch Hanka Marvina. Tak mniej jest na GL akcentów The Shadows. Ale Mark śpiewa uroczo i ten fragment jest w czołówce jak dla mnie i cały czas jak go słucham to chętniej iczesciej spoglądam na okladkę

Do końca płyty same wielkie chwile. Właściwie brak słów.
"Remembrance Day" Pozostanie z nami na zawsze. Mnie poruszył do łez i nie wstydze się o tym mówić. Na poprzedniej płycie chyba by nie pasował. Nie podarowałbym tego MK gdyby z tego tematu zrezygnował na GL. Jego wymowa przywołuje "Brothers In Arms" Jakże niezwykły pomysł miał Mark Knopfler aby w studiu znalazły się dzieci. Tak, ich głosy też mnie rozczuliły. A może przede wszystki one. Tutaj na płycie Mark porusza moją czułą strune. Mistrzostwo świata. trudno mówić o emocjach...
Utwór tytułowy "Get Lucky" o którym też powiedzieliśmy chyba wszystko. Może na początku trochę brakowało gitary ale jest ok i wspaniały tekst dopełnia całości. Najwidoczniej Mark Knopfler nie odczuwa najmniejszej potrzeby aby przypominać o wirtuozerii. Z nikim się nie ściga i inaczej rozkłada akenty. Piękna opowieść.
"So Far From The Clyde" I znów brak słów. To najpiekniesza pieśń Knopflerowa. Nie boje się tego słowa. Pieśń. Dla mnie to jakby rodzaj jakiegoś hymnu ze starych odległych czasów. To właśnie tutaj gitara Marka Knopflera załkała najbardziej. Absolutna Knopflerowa klasyka i tutaj znów emocje biorą górę. Uwielbiam sposób w jaki Mark Knopfler śpiewa w tym nagraniu. I to stopniowanie dramaturgii które nie pozwala przewidzieć następnej frazy czy nuty. Słyszę echa "Harbour Of Tears" Camel to już po raz drugi bo coś podobego towarzyszy mi podczas "Before Gas& TV" Tak Mark Knopfler wspiął się tutaj na wyżyny i udowodnił że stać go na wiele. Mistrzostwo świata po raz kolejny.
"Piper To The End" Najpierw wyobrażałem sobie tę opowieść zupełnie inaczej. Teraz już nie wiem jak
bo wszystkie karty zostaly odkryte. Cały czas myslę jakby to bylo gdyby płytę zamykal smutny i trochę mroczny "So Far From The Clyde" A jednak "Piper To The End" dobrze że mamy jako finał. Z poczatku nie ukrywam tego wydał mi się troszeczke przydługi, może nawet przez to ciut nudny. Piper pasuje i do KTGC bo wtedy powstał, pasuje i do nowej płyty i ostatecznie wyzbylem się wątpliwości. Wymowa tego nagrania jest jednoznaczna ale odnalazłem w nim nutę jakiegoś pogodzenia się. Po raz kolejny Mark Knopfler pokazuje nam że jest muzykiem niezwykle wrażliwym. Spodziewałem się kontynuacji pomysłów z KTGC a GL jest jednak trochę inna. Nie spodziwalem się płyty aż tak udanej i poruszającej
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

