kuba87 napisał(a):... martwi mnie to, co Mark zostawił na koniec - Piper to the end... Nie wiem czy to przez klimat piosenki, tekst i melodię czy przez coś innego lecz brzmi to jak coś złego. Mam nadzieję, że się mylę, natomiast ta piosenka poniekąd podpowiada mi pożegnanie. Pożegnanie, które w odniesieniu do Marka może oznaczać koniec twórczości?!
Na kilku ostatnich płytach końcowe utwory są na właściwym miejscu... choćby All The Roadrunning. Mark jednak póki co dalej nagrywa... Choć może od teraz będzie to nie The 96'ers, a Sultans of Swing?
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”

