12.11.2009, 23:07
Byłem z żonką 2 tygodnie temu i powiem, że film rewelacyjny!!! Nigdy nie szalałem na punkcie MJ, mam tylko special edition Thriller i dwupłytowy HIStory, ale przynajmniej z filmu wynika, że te koncerty byłyby powalające!!! I może dopiero teraz doceniłem to, że tak jak Elvis był królem rock'n'rolla, tak Michael bez wątpienia był królem muzyki pop-chociaż nie brak też w niektórych utworach agresywnej gitarki rockowej, wręcz hardrockowej. A klasa/poziom utworów, kompozycje, aranżacje Jacksona są dla innych a w szczególności dzisiejszych "gwiazdek" po prostu poza zasięgiem, lata świetlne poza zasięgiem... Moim skromnym zdaniem poza Michaelem reszta tzw. popu to najzwyklejsza popierdółka... (wliczając w to te wszystkie Madonny, Whitneye, Williamsy, boys-girlsbandy itd...) Na samym szczycie Michael Jackson a potem jest wielkie nic...
A long time ago came a man on a track...

