02.12.2009, 00:05
...a w Sailing to Philadelphia słychać jeszcze parowóz biegnący gdzieś w dal po szynach
...a w Wanderlust słychać rozedrgane od gorąca i kurzu powietrze...
Chyba na żadnej innej płycie Mark tyle nie opowiedział dźwiękami
Gdy słucham "Sailing..." czuję się jakbym oglądał film albo czytał książkę...
I uwielbiam to co Mark wyrabia na tej płycie z gitarami - to skrobanie po strunach akustyka, te pulsujące gitary elektryczne w tle albo powietrzne solówki w tytułowym utworze...
Echhh...może powinien jednak rzadziej nagrywać płyty?...
...a w Wanderlust słychać rozedrgane od gorąca i kurzu powietrze...
Chyba na żadnej innej płycie Mark tyle nie opowiedział dźwiękami
Gdy słucham "Sailing..." czuję się jakbym oglądał film albo czytał książkę...
I uwielbiam to co Mark wyrabia na tej płycie z gitarami - to skrobanie po strunach akustyka, te pulsujące gitary elektryczne w tle albo powietrzne solówki w tytułowym utworze...
Echhh...może powinien jednak rzadziej nagrywać płyty?...

