28.05.2010, 23:41
W końcu i do mnie dotarła Alchemia-zamówiłem w Rock Serwisie w Krakowie (czasem kupuję płyty przez internet, ale jeszcze nigdy nie były one tak wspaniale zapakowane/chronione
). Zamówiłem wersję tzw. deluxe i powiem, że wszystko ładnie zrobione, ciekawe tłoczenia na płytach, itd. Co do zawartości...
Bardzo szkoda, że koncert nie zawiera nic dodatkowego, bo przecież nie uwierzę, że Chuck Ainlay nie miał do dyspozycji całego sfilmowanego koncertu. Niestety winię tu MK w 100% i jego nonszalancję odnośnie nagrań dvd. Tyle lat minęło, tyle lat oczekiwań i co? I kupa...
Ktoś powie, zaraz, ale przecież jest dodatkowy dokument i dwa nagrania-wszystko fajnie, ale tak naprawdę najważniejsza jest Alchemia i wiele bym dał za jakieś bonusy z tego koncertu
Nie jestem fachowcem, ale sama rejestracja jest zdaje się filmowa, bo przekaz telewizyjny wygląda jednak inaczej (np. On The Night). Z perspektywy czasu dzielącej Alchemy od On The Night-powiem tak, moim zdaniem że OTN bije Alchemy pod każdym względem,porównując aranżację tych samych kawałków na obu koncertach, to przepaść np. Private Investigations czy Romeo And Juliet (za którym nie przepadam). Sułtani z trasy OES są czymś nadzwyczajnym (tam jest energia i wyrafinowanie), na Alchemy tylko energia i to nie zawsze potrzebna (bębny zagłuszają wszystko inne). Sama realizacja (sam obraz) Alchemy jest moim zdaniem kiepska-beznadziejne światła w kolorze niebieskim i czerwonym, nie wspominając o garderobie Hala Lindesa-hehehe.
Ps. Od kiedy pierwszy raz zobaczyłem Alchemy zawsze intrygowało mnie gdzie są dwaj dodatkowi muzycy wspomniani na okładce. Co prawda po prawej stronie ekranu widać kogoś-ale czy to jest perkusista czy klawiszowiec? Dlaczego przez cały koncert ani razu ich nie pokazali?
). Zamówiłem wersję tzw. deluxe i powiem, że wszystko ładnie zrobione, ciekawe tłoczenia na płytach, itd. Co do zawartości...Bardzo szkoda, że koncert nie zawiera nic dodatkowego, bo przecież nie uwierzę, że Chuck Ainlay nie miał do dyspozycji całego sfilmowanego koncertu. Niestety winię tu MK w 100% i jego nonszalancję odnośnie nagrań dvd. Tyle lat minęło, tyle lat oczekiwań i co? I kupa...
Ktoś powie, zaraz, ale przecież jest dodatkowy dokument i dwa nagrania-wszystko fajnie, ale tak naprawdę najważniejsza jest Alchemia i wiele bym dał za jakieś bonusy z tego koncertu

Nie jestem fachowcem, ale sama rejestracja jest zdaje się filmowa, bo przekaz telewizyjny wygląda jednak inaczej (np. On The Night). Z perspektywy czasu dzielącej Alchemy od On The Night-powiem tak, moim zdaniem że OTN bije Alchemy pod każdym względem,porównując aranżację tych samych kawałków na obu koncertach, to przepaść np. Private Investigations czy Romeo And Juliet (za którym nie przepadam). Sułtani z trasy OES są czymś nadzwyczajnym (tam jest energia i wyrafinowanie), na Alchemy tylko energia i to nie zawsze potrzebna (bębny zagłuszają wszystko inne). Sama realizacja (sam obraz) Alchemy jest moim zdaniem kiepska-beznadziejne światła w kolorze niebieskim i czerwonym, nie wspominając o garderobie Hala Lindesa-hehehe.
Ps. Od kiedy pierwszy raz zobaczyłem Alchemy zawsze intrygowało mnie gdzie są dwaj dodatkowi muzycy wspomniani na okładce. Co prawda po prawej stronie ekranu widać kogoś-ale czy to jest perkusista czy klawiszowiec? Dlaczego przez cały koncert ani razu ich nie pokazali?
A long time ago came a man on a track...

