31.05.2010, 02:38
W związku z niedawną śmiercią Ronnie'go Jamesa Dio zaznajomiłem się z twórczością tego wokalisty. Nie żebym nie znał np. trzech świetnych płyt Rainbow z jego udziałem (zwłaszcza "Rising" z 1976 roku jest powalająca), ale wsłuchałem się niedawno w "Heaven and Hell" nagrane z Black Sabbath, która ostatecznie okazuje się zaskakująco dobrą płytą.
Kilka utworów ze względu pewnie nie tyle głos (wówczas) nowego wokalisty zespołu ma sporo "tęczowego" zabarwienia (np. "Wishing Well"), ale nie brakuje też typowego sabatowego pędu, a kawałek "Heaven and Hell" spokojnie można postawić na jednej półce obok komopozycji tytułowej z debiutanckiej płyty BS z 1970 roku. Ta sama mroczność i tajemniczość potęgowana pulsującym riffem (brakuje tylko odgłosów burzy...).
Polecam
Kilka utworów ze względu pewnie nie tyle głos (wówczas) nowego wokalisty zespołu ma sporo "tęczowego" zabarwienia (np. "Wishing Well"), ale nie brakuje też typowego sabatowego pędu, a kawałek "Heaven and Hell" spokojnie można postawić na jednej półce obok komopozycji tytułowej z debiutanckiej płyty BS z 1970 roku. Ta sama mroczność i tajemniczość potęgowana pulsującym riffem (brakuje tylko odgłosów burzy...).
Polecam

