17.06.2010, 11:45
Moi rodzice regularnie co rok jeżdżą do Doliny Charlotty na wspomniany festiwal i - z tego co mówili - za każdym razem wracali zadowoleni.
Procol Harum widziałem tylko raz: w 2001 roku w Operze Leśnej. Koncert był przyzwoity; usłyszeć na żywo "Homburg" czy "Whiter Shade Of Pale" to niezapomniane przeżycie. Obawiam się tylko o dyspozycję głosową Garry'ego Brookera - już wówczas w Sopocie jego głos ledwo znosił trudy koncertu, teraz jest o 9 lat starszy...
Marillion zobaczyć zawsze warto.
Procol Harum widziałem tylko raz: w 2001 roku w Operze Leśnej. Koncert był przyzwoity; usłyszeć na żywo "Homburg" czy "Whiter Shade Of Pale" to niezapomniane przeżycie. Obawiam się tylko o dyspozycję głosową Garry'ego Brookera - już wówczas w Sopocie jego głos ledwo znosił trudy koncertu, teraz jest o 9 lat starszy...
Marillion zobaczyć zawsze warto.

