24.07.2010, 21:26
Tak, wiem, minęło już trzy tygodnie i pewnie niektórzy zdążyli już zapomnieć że byli na koncercie, a ja dopiero dzielę się wrażeniami. Remont mieszkania wyssał ze mnie całą energię (o kasie nie wspomnę) i na napisanie kilku zdań nie miałem czasu albo siły, a najczęściej jednego i drugiego. Nawet zdjęcia z koncertu oglądałem po raz pierwszy parę dni temu.
Przed koncertem Marka zawsze sobie obiecuję,że nie będę robił zdjęć, żeby się nie rozpraszać i że zamknę oczy i będę pochłaniał tylko muzykę. Niestety to tylko pobożne życzenia, bo pokusa jest silniejsza, więc słucham patrzę i pstrykam.
Pstrykanie następnym razem pewnie sobie podaruję, bo efekty mizerne, a cenne chwile muzyki ulatują. Dobrze, że nie zamykałem oczu, bo pewnie nie byłbym pod sceną z Markiem prawie na wyciągnięcie ręki. To był największy plus koncertu. Mirek pociągnął
owieczki za sobą i ci co pobiegli chyba nie żałują (brak barierek pod sceną!!!).
Jak dla mnie dźwięk był bardzo przyzwoity (sektor A1 rząd 8), nawet bas, na który się narzeka na moim miejscu był całkiem niezły. Ogólnie dźwiękowo porównałbym do koncertu w RAH. O wykonaniu rozpisywać się nie będę, bo to dla mnie ciągle mistrzostwo świata.
Szkoda tylko, że mimo wspaniałej publiki Mark zagrał tylko 15 kawałków.
Nie spełniło się natomiast moje marzenie o "nasyceniu" muzyką Marka na żywo. Myślałem, że trzeci koncert pozwoli mi odczuć coś, co jest powiedzmy ekwiwalentem najedzenia bądź ugaszenia pragnienia. Niestety ciągle mało, a dwie godziny koncertu przelatują
nie wiadomo kiedy, jakby czas uciekał ze trzy razy szybciej.
Bardzo żałuję, że nie mogłem być na pijackiej pokoncertowej imprezie z fanami w najbardziej obciachowych koszulkach w tej galaktyce.
Zdjęcia w związku z uczuleniem niektórych fanów na różne sierściuchy w tym chomiki wrzucam na rapidshare: http://rapidshare.com/files/408837047/02...oc__aw.rar
Przed koncertem Marka zawsze sobie obiecuję,że nie będę robił zdjęć, żeby się nie rozpraszać i że zamknę oczy i będę pochłaniał tylko muzykę. Niestety to tylko pobożne życzenia, bo pokusa jest silniejsza, więc słucham patrzę i pstrykam.
Pstrykanie następnym razem pewnie sobie podaruję, bo efekty mizerne, a cenne chwile muzyki ulatują. Dobrze, że nie zamykałem oczu, bo pewnie nie byłbym pod sceną z Markiem prawie na wyciągnięcie ręki. To był największy plus koncertu. Mirek pociągnął
owieczki za sobą i ci co pobiegli chyba nie żałują (brak barierek pod sceną!!!).
Jak dla mnie dźwięk był bardzo przyzwoity (sektor A1 rząd 8), nawet bas, na który się narzeka na moim miejscu był całkiem niezły. Ogólnie dźwiękowo porównałbym do koncertu w RAH. O wykonaniu rozpisywać się nie będę, bo to dla mnie ciągle mistrzostwo świata.
Szkoda tylko, że mimo wspaniałej publiki Mark zagrał tylko 15 kawałków.
Nie spełniło się natomiast moje marzenie o "nasyceniu" muzyką Marka na żywo. Myślałem, że trzeci koncert pozwoli mi odczuć coś, co jest powiedzmy ekwiwalentem najedzenia bądź ugaszenia pragnienia. Niestety ciągle mało, a dwie godziny koncertu przelatują
nie wiadomo kiedy, jakby czas uciekał ze trzy razy szybciej.
Bardzo żałuję, że nie mogłem być na pijackiej pokoncertowej imprezie z fanami w najbardziej obciachowych koszulkach w tej galaktyce.
Zdjęcia w związku z uczuleniem niektórych fanów na różne sierściuchy w tym chomiki wrzucam na rapidshare: http://rapidshare.com/files/408837047/02...oc__aw.rar

