15.07.2010, 08:51
Byliśmy na ich koncercie w edynburskim Usher Hall pod koniec zeszłego roku...
Zagrali tak świetnie, że nawet będąc w sali wypełnionej Szkotami przy pierwszym przymknięciu oczu czuło się niesamowity klimat podrzędnych hawańskich barów, zapach cygar i kubańskiego rumu... ;-)
Niemniej na scenie panuje niesamowity luz i swoboda. Nawet pomimo pozornego tłoku (ok. 14 muzyków na scenie) w tym całym galimatiasie był pewien ład i porządek.
Pójść na pewno warto Mirku, gorąco polecam chociażby dlatego, że (jak to określił kiedyś Mike Oldfield) "każda muzyka etniczna jest w swoim wyrazie najbardziej szczerą na świecie". Niesamowite wrażenia gwarantowane.
Zagrali tak świetnie, że nawet będąc w sali wypełnionej Szkotami przy pierwszym przymknięciu oczu czuło się niesamowity klimat podrzędnych hawańskich barów, zapach cygar i kubańskiego rumu... ;-)
Niemniej na scenie panuje niesamowity luz i swoboda. Nawet pomimo pozornego tłoku (ok. 14 muzyków na scenie) w tym całym galimatiasie był pewien ład i porządek.
Pójść na pewno warto Mirku, gorąco polecam chociażby dlatego, że (jak to określił kiedyś Mike Oldfield) "każda muzyka etniczna jest w swoim wyrazie najbardziej szczerą na świecie". Niesamowite wrażenia gwarantowane.

