21.08.2010, 20:12
(Przepraszam, pomyliłem Palmera z Paulem Franklinem - zawsze ich myliłem, chyba dlatego, że mają za dużo "P"
, Franklin z tą gitarą pedal steel wniósł dużo country'owego klimatu do DS). Wiadomo, że Dire Straits bez Knopflera nie ma prawa istnieć, to nie ulega wątpliwości. Ale Knopfler nagrał te wszystkie swoje płyty z takimi a nie innymi muzykami. Jedni z nich są lepsi, bardziej charakterystyczni, inni mniej. Ale mi najbardziej do gustu przypadł Alan Clark. Nie lubię rozpatrywać zespołów jako artystów solowych z muzykami towarzyszącymi. Zawsze staram się dostrzegać jakiś pierwiastek zespołowy. Inaczej jest, kiedy artysta gra pod własnym nazwiskiem, to wtedy poza nim się nikt nie liczy, no chyba, że Sting gra z Manu Katche, albo Dominikiem Millerem. Może to trochę na siłę, bo wiadomo, że gdyby wykasować wszystkie ścieżki nagrane przez Marka w poszczególnych utworach (ciekawy eksperyment swoją drogą) DS całkowicie zatraciłby swój klimat, ale postrzegam DS jako całość ludzi-muzyków zaangażowanych w to przedsięwzięcie, jako wielką rodzinę, a zmiany składu, brzmienia - swoisty rozwój, ewolucję. Nie chcę porównywać Frippa do Knopflera jako człowieka, bo Fripp to zupełnie inna osobowość. Chodzi tylko o muzykę,o zmiany składów, rozwój tych zespołów. Można z ich twórczości wykroić kilka etapów, er, w których grają zupełnie inni muzycy i każdy wnosi coś nowego.
, Franklin z tą gitarą pedal steel wniósł dużo country'owego klimatu do DS). Wiadomo, że Dire Straits bez Knopflera nie ma prawa istnieć, to nie ulega wątpliwości. Ale Knopfler nagrał te wszystkie swoje płyty z takimi a nie innymi muzykami. Jedni z nich są lepsi, bardziej charakterystyczni, inni mniej. Ale mi najbardziej do gustu przypadł Alan Clark. Nie lubię rozpatrywać zespołów jako artystów solowych z muzykami towarzyszącymi. Zawsze staram się dostrzegać jakiś pierwiastek zespołowy. Inaczej jest, kiedy artysta gra pod własnym nazwiskiem, to wtedy poza nim się nikt nie liczy, no chyba, że Sting gra z Manu Katche, albo Dominikiem Millerem. Może to trochę na siłę, bo wiadomo, że gdyby wykasować wszystkie ścieżki nagrane przez Marka w poszczególnych utworach (ciekawy eksperyment swoją drogą) DS całkowicie zatraciłby swój klimat, ale postrzegam DS jako całość ludzi-muzyków zaangażowanych w to przedsięwzięcie, jako wielką rodzinę, a zmiany składu, brzmienia - swoisty rozwój, ewolucję. Nie chcę porównywać Frippa do Knopflera jako człowieka, bo Fripp to zupełnie inna osobowość. Chodzi tylko o muzykę,o zmiany składów, rozwój tych zespołów. Można z ich twórczości wykroić kilka etapów, er, w których grają zupełnie inni muzycy i każdy wnosi coś nowego.
Nie gram z nut, gram z serca

