24.08.2010, 17:47
Robson, zaczynamy dyskutować o gustach
. To dwaj inni klawiszowcy. Ja Cię rozumiem, że wolisz Guy'a. Dla mnie Fletcher to gość, który znakomicie rozumie się z Markiem, potrafi (i lubi) realizować jego wizje muzyczne, to znakomity (oczywiście, że tak) muzyk studyjny, melodyk, aranżer, pomagający Knopflerowi i wydaje mi się, że ta rola mu pasuje i dzięki temu tak długo razem współpracują. Jest bardzo dobrym instrumentalistą, czuje się dobrze w różnych brzmieniach, dobiera je sobie bardzo różne. Aczkolwiek nie jest muzykiem mający swój charakterystyczny styl, pewnie nie chce na siłę udowadniać co potrafi tylko zwyczajnie realizuje wizje Marka. Clark też to robił, ale się wyróżniał grą. Muzycy są różni, często ich charaktery, podejście do rzeczy, układy z innymi muzykami, ale też sprawy czysto muzyczne (rodzaj kompozycji) decydują o tym czy słychać ich na płytach bardziej wyrazicie czy mniej. Mnie się podoba osobiście bardziej gra Clarka i mam tutaj na myśli "Love Over Gold" gdzie obok Knopflera to właśnie on kreuje nastrój każdej kompozycji, a w "Private Investigation" i "Telegraph Road" po prostu wymiata. Jeśli chodziłoby o płyty "Brothers In Arms" i "On Every Street" to jasne - ciężko odróżnić, którą partię gra Fletcher, którą Clark. I Clark już tutaj nie jest aż tak widoczny. Słychać go na pewno w "The Man's Too Strong", "On Every Street", "Ticket To Heaven". W pozostałych utworach ciężko powiedzieć kto gra poszczególne partie. "Industrial Disease" jest bardzo podobny do "Walk Of Life", więc być może partię wiodącą zagrał Alan. Generalnie chodziło mi o grę Clarka na płycie "Love Over Gold". Dodam też, że Roy Bittan bardzo dobrze sprawdził się na "Making Movies".
. To dwaj inni klawiszowcy. Ja Cię rozumiem, że wolisz Guy'a. Dla mnie Fletcher to gość, który znakomicie rozumie się z Markiem, potrafi (i lubi) realizować jego wizje muzyczne, to znakomity (oczywiście, że tak) muzyk studyjny, melodyk, aranżer, pomagający Knopflerowi i wydaje mi się, że ta rola mu pasuje i dzięki temu tak długo razem współpracują. Jest bardzo dobrym instrumentalistą, czuje się dobrze w różnych brzmieniach, dobiera je sobie bardzo różne. Aczkolwiek nie jest muzykiem mający swój charakterystyczny styl, pewnie nie chce na siłę udowadniać co potrafi tylko zwyczajnie realizuje wizje Marka. Clark też to robił, ale się wyróżniał grą. Muzycy są różni, często ich charaktery, podejście do rzeczy, układy z innymi muzykami, ale też sprawy czysto muzyczne (rodzaj kompozycji) decydują o tym czy słychać ich na płytach bardziej wyrazicie czy mniej. Mnie się podoba osobiście bardziej gra Clarka i mam tutaj na myśli "Love Over Gold" gdzie obok Knopflera to właśnie on kreuje nastrój każdej kompozycji, a w "Private Investigation" i "Telegraph Road" po prostu wymiata. Jeśli chodziłoby o płyty "Brothers In Arms" i "On Every Street" to jasne - ciężko odróżnić, którą partię gra Fletcher, którą Clark. I Clark już tutaj nie jest aż tak widoczny. Słychać go na pewno w "The Man's Too Strong", "On Every Street", "Ticket To Heaven". W pozostałych utworach ciężko powiedzieć kto gra poszczególne partie. "Industrial Disease" jest bardzo podobny do "Walk Of Life", więc być może partię wiodącą zagrał Alan. Generalnie chodziło mi o grę Clarka na płycie "Love Over Gold". Dodam też, że Roy Bittan bardzo dobrze sprawdził się na "Making Movies".
Nie gram z nut, gram z serca

