08.08.2005, 11:02
moj kolega z pracy (w terenie czlowiek) mial ostatnio ze mna mala "slowna wymiane zdan droga mailowa" napisal cos takiego-chcial sie skubaniec popisac:
"MARKETING TO CZASAMI BALANSOWANIE NA KRAWEDZI"
spotykamy sie wiec od tego czasu z moja kolezanka i kolega na srodku biura, chwytamy sie za rece i powtarzamy to zawsze na poczatku pracy i koncu, z przytupem i "hej!!!" na koncu, ale mamy "wygiete blachy", wiec nie dziwi to nikogo
ps. moze macie jakies inne "fajne" definicje marketingu?
"MARKETING TO CZASAMI BALANSOWANIE NA KRAWEDZI"
spotykamy sie wiec od tego czasu z moja kolezanka i kolega na srodku biura, chwytamy sie za rece i powtarzamy to zawsze na poczatku pracy i koncu, z przytupem i "hej!!!" na koncu, ale mamy "wygiete blachy", wiec nie dziwi to nikogo
ps. moze macie jakies inne "fajne" definicje marketingu?
A long time ago came a man on a track...

