28.02.2011, 19:32
A ja, jak zwykle, będę na nie.
Sam fakt, że dokument poświęcony jest MK, nie świadczy o tym, że jest dobry.
Tak naprawdę - jest bardzo słaby. Nie ma prawie żadnych (no dobrze, kilka jest) wypowiedzi poza głównym bohaterem, również materiały z koncertów są wyjątkowo banalne - znałem właściwie wszystkie, a przypuszczam, że w archiwach BBC jest wiele takich, których bym nie znał. No i to co irytowało mnie najbardziej - autorzy nie mogli się zdecydować, czy chcą opowiedzieć o życiu prywatnym MK, czy też wyłącznie o jego karierze muzycznej.
Obiektywnie oceniłbym film na maksymalnie 3 lub 4 na 10. Nie wiem, skąd wzięły się Wasze zachwyty.
Sam fakt, że dokument poświęcony jest MK, nie świadczy o tym, że jest dobry.
Tak naprawdę - jest bardzo słaby. Nie ma prawie żadnych (no dobrze, kilka jest) wypowiedzi poza głównym bohaterem, również materiały z koncertów są wyjątkowo banalne - znałem właściwie wszystkie, a przypuszczam, że w archiwach BBC jest wiele takich, których bym nie znał. No i to co irytowało mnie najbardziej - autorzy nie mogli się zdecydować, czy chcą opowiedzieć o życiu prywatnym MK, czy też wyłącznie o jego karierze muzycznej.
Obiektywnie oceniłbym film na maksymalnie 3 lub 4 na 10. Nie wiem, skąd wzięły się Wasze zachwyty.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
A new morning has begun..."

