17.05.2011, 15:01
Mówiąc o The Killers mam na myśli "Day & Ages". Naprawdę mi się podoba.
Niekoniecznie cięższe. Ciężkie kapele często grają podobnie. Ale te cięższe zrobiły największy postęp. Od kilku lat eksploatuję terytorium rocka progresywnego, jazzu, fusion. Dla mnie to, co się działo w tych gatunkach w latach od końca lat 60. do 70. jest nie do porównania z czymkolwiek innym. A to bardzo pojemny styl. Interesowałeś się tym? Tam każdy zespół grał inaczej.
A Marillion? To progresja. Szeroko pojęta. Większość płyt jest progresywna.
Ale aspekty telewizyjno-radiowe kształtują gust szerokiego odbiorcy. A ten gust jest na bardzo niskim poziomie. I to nie tylko muzycznym. Zobacz, jak się obecnie ubierają dziewczyny, czego słuchają. To prowadzi do demoralizacji. Wartościowa sztuka zanika. Wszystko masz dziś podane na talerzu. Kult pieniądza. Wartości duchowe przestają się liczyć. Co być może wpływa na muzykę.
Tak jak mówisz, tylko Ci co chcą, zagłębią się w dobrą muzykę.
Niekoniecznie cięższe. Ciężkie kapele często grają podobnie. Ale te cięższe zrobiły największy postęp. Od kilku lat eksploatuję terytorium rocka progresywnego, jazzu, fusion. Dla mnie to, co się działo w tych gatunkach w latach od końca lat 60. do 70. jest nie do porównania z czymkolwiek innym. A to bardzo pojemny styl. Interesowałeś się tym? Tam każdy zespół grał inaczej.
A Marillion? To progresja. Szeroko pojęta. Większość płyt jest progresywna.
Ale aspekty telewizyjno-radiowe kształtują gust szerokiego odbiorcy. A ten gust jest na bardzo niskim poziomie. I to nie tylko muzycznym. Zobacz, jak się obecnie ubierają dziewczyny, czego słuchają. To prowadzi do demoralizacji. Wartościowa sztuka zanika. Wszystko masz dziś podane na talerzu. Kult pieniądza. Wartości duchowe przestają się liczyć. Co być może wpływa na muzykę.
Tak jak mówisz, tylko Ci co chcą, zagłębią się w dobrą muzykę.
Nie gram z nut, gram z serca

