20.05.2011, 20:52
W Bazylei miało jeszcze jedno nietypowe jak na Marka zachowanie. Przed "Money For Nothing" Mark podchodził do tego utworu chyba z trzy razy drocząc sie z publicznością. Tak sobie myślę chyba mieli to zaplanowane bo reszta muzyków na podwyższeniu na siedząco też tym faktem nieźle się bawiła. Miał rację Chris White aby kamerzyści kierowali się nie na nich tylko na publiczność i Marka. A Mark "karmił się" aplauzem podgrzewając atmosferę. Ależ musiało być wtedy głośno. Magia stadionowych koncertów DS powoli dobiegała końca.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

