05.06.2011, 01:01
Wacku,
Zapewnie też nie możesz zrozumieć, jak można było tak okroić oficjalne wydanie Alchemy w porównaniu z tym, co wydarzyło się tego wieczoru (czy może raczej wieczorów dwóch) .... zbrodnia!!!!
Ja od tygodni nie mogę się uwolnić od Portobello Belle, który został zagrany ostatniego wieczoru - prawie 14 minut magii - i to co lubię tak mocno - płynne przejście bez zatrzymywania się do kolejnego utworu, którym jest wstęp do Tunnel Of Love - i teraz już wiemy skąd na początku wybrzmiewają tam cymbałki - to echa niezwyklej wersji Portobello Belle - jak to określił sam Mark - this is Irish Reggae
Zapewnie też nie możesz zrozumieć, jak można było tak okroić oficjalne wydanie Alchemy w porównaniu z tym, co wydarzyło się tego wieczoru (czy może raczej wieczorów dwóch) .... zbrodnia!!!!
Ja od tygodni nie mogę się uwolnić od Portobello Belle, który został zagrany ostatniego wieczoru - prawie 14 minut magii - i to co lubię tak mocno - płynne przejście bez zatrzymywania się do kolejnego utworu, którym jest wstęp do Tunnel Of Love - i teraz już wiemy skąd na początku wybrzmiewają tam cymbałki - to echa niezwyklej wersji Portobello Belle - jak to określił sam Mark - this is Irish Reggae

wAcEk napisał(a):Mam nadzieje ze dobrze Cie zrozumialem w kwestii rozwiniecia P.S.2 o ktore prosiles.
Coz nawet jesli nie to bedzie przynajmniej zabawnie.
Moim ulubionym albumem jest „Alchemy” – Dire Straits. Wybor pewnie dosyc oryginalny. Zdecydowanie subiektywny. Pewnie niespełniający kryteriow „zalapania się” do rankingu. W koncu to ”koncertówka”. Nic na to jednak nie poradze poniewaz jak dla mnie jest to najgenialniejszy album jaki kiedykolwiek powstał. Z wielu powodow. Nie wiem czy jest sens przytaczac tutaj argumentacje jednak na wypadek gdyby Tobie, czy tez innym odwiedzającym ten temat chcialo się dowiedziec dlaczego wlasnie akurat ten album wytłumaczenie znajduje się poniżej.
...

