29.07.2011, 18:00
Polecam zacząć od rewelacyjnej "Olias Of Sunhillow" z 1976 roku. Potem sięgnij po symfoniczny "Change We Must" (1994), latynoski "Deseo" (1994) i ostatni "Survival & Other Stories". Nie wspominam nawet o płytach nagranych z Vangelisem, bo niemal każda z nich to arcydzieło (może za wyjatkiem "Page Of Life"). Jon również nie uniknął wpadek; co najwyżej średnio prezentują się jego dwie płyty nagrane po pierwszym rozstaniu z Yes ("Song Of Seven", "Animation"), natomiast zdecydowanie odradzam "3 Ships" oraz koszmarnie popowe "In The City Of Angels" i "The More You Know".

