03.10.2011, 14:19
Mnie także najnowszy Steve Wilson poraził muzycznie - świetna płyta! Zgodzę, się także z opinią, iż rock progresywny ma obecnie swój renesans. W swojej audycji (Płyty z górnej półki - Radio Akadera) gram sporo różnych rzeczy, ale najwięcej komentarzy słuchaczy zawszy dotyczy progresywnego grania.
Zastanawiałem się jaka jest tego przyczyna i rozmawiając mailowo ze słuchaczami wywnioskowałem, że dzisiejsza muzyka jest zbyt łatwa i pobieżna. Dodatkowo, dostępność mp3 powoduje, że muzyka jednym uchem wchodzi, drugim wychodzi nic po sobie nie zostawiając.
Tę zasadę jedynie łamie rock progresywny, którego za bardzo nie da się słuchać bez zastanowienia. Więc jeśli już ktoś tego słucha, to słucha "ze zrozumieniem". Jeżeli pojawia się to "zrozumienie" to i pojawia się przyjemność. Pojawia się przyjemność życia muzyką, nie tylko dźwiękiem, ale i tekstem i przekazem.
Ze swojej młodości pamiętam, jaką frajdą były tzw. wieczory muzyczne. Spotykaliśmy się w klubie studenckim, gdzie były duże kolumny, siadaliśmy jak w kinie i słuchaliśmy w ciszy całych płyt - od deski do deski. Powoli zaczyna to wracać! Słuchacze z mego miasta zadali mi pytanie, czy nie wpadłbym ze swoim sprzętem i płytami do jednej z sal, bo oni by chcieli posłuchać płyt w taki klubowy sposób. Mam nadzieję, że powoli idą lepsze czasy dla muzyki - magia wraca!!!
Zastanawiałem się jaka jest tego przyczyna i rozmawiając mailowo ze słuchaczami wywnioskowałem, że dzisiejsza muzyka jest zbyt łatwa i pobieżna. Dodatkowo, dostępność mp3 powoduje, że muzyka jednym uchem wchodzi, drugim wychodzi nic po sobie nie zostawiając.
Tę zasadę jedynie łamie rock progresywny, którego za bardzo nie da się słuchać bez zastanowienia. Więc jeśli już ktoś tego słucha, to słucha "ze zrozumieniem". Jeżeli pojawia się to "zrozumienie" to i pojawia się przyjemność. Pojawia się przyjemność życia muzyką, nie tylko dźwiękiem, ale i tekstem i przekazem.
Ze swojej młodości pamiętam, jaką frajdą były tzw. wieczory muzyczne. Spotykaliśmy się w klubie studenckim, gdzie były duże kolumny, siadaliśmy jak w kinie i słuchaliśmy w ciszy całych płyt - od deski do deski. Powoli zaczyna to wracać! Słuchacze z mego miasta zadali mi pytanie, czy nie wpadłbym ze swoim sprzętem i płytami do jednej z sal, bo oni by chcieli posłuchać płyt w taki klubowy sposób. Mam nadzieję, że powoli idą lepsze czasy dla muzyki - magia wraca!!!

