29.08.2005, 13:50
Byłem ja i Trissi na koncercie Jarre'a. Koncert jednym słowem był mistyczny. Moim zdaniem Jarre pokazał klasę. Wie jak oczarować publiczność. Jego brzmienie jest we mnie od najmłodszych lat kiedy jako 5 letni chłopiec słuchałem jego muzyki na magnetofonie szpulowym... Tata opowiadał mi o duchach w pobliskich ruinach zamku... że teraz się budzą... Kawał historii mojego życia. Jarre wzrusza do łez - szczególnie kiedy się pojawił wątek Papieski. Łzy same leciały, serce biło szybciej a usłyszenie tego co od lat jest w Tobie 'na żywo' powoduje, że u człowieka powraca przeszłość. Powraca dawne myślenie, dawne ideały, powracają wspomnienia...
Jeśli koncert Jarre'a miałby być grzechem - nigdy bym się z niego nie wyspowiadał !!
Jeśli koncert Jarre'a miałby być grzechem - nigdy bym się z niego nie wyspowiadał !!

