06.12.2011, 00:04
Nie ma sensu z punktu widzenia logiki oraz współczesnej nauki dowodzenie istnienia jakiejś istoty nad nami nadrzędnej, więc w swej istocie dyskusja nad neutralnością światopoglądu laickiego jest bezpodstawna. Nie udowadniasz tezy, że coś nie istnieje, tylko fakt wystąpienia zjawiska, a na tym polu wciąż wierzący mają spory deficyt
Rzecz moim zdaniem ma się w dyskusji nad tolerancją i równym statusem prawnym. Trudno rozmawiać o faktach, jeśli dla człowieka wierzącego punktem wyjścia jest dogmat. Tak więc nie wiem, czy jest sens ciągnięcia tej dyskusji.
Niezbyt, przynajmniej dla mnie, jasna jest konkluzja wynikająca z drugiej części Twojego posta. Jeśli dobrze rozumiem, pluralizm światopoglądowy posiada immanentną cechę która sprawia, że w praktyce to się nie sprawdzi. Twój model jest jednak dość, znów dla mojego ułomnego umysłu, mglisty, nie rozumiem w którym miejscu skala zjawiska je stawia na z góry straconej pozycji. Znów przy założeniu, że dobrze to zrozumiałem, wnioskuję, że uważasz, że lepszym rozwiązaniem jest system oparty na pewnych założeniach, zdeterminowanych przez jeśli dobrze wnioskuję prawo którego źródłem jest religia i taki system musi być narzucony społeczeństwu, jako jedyny gwarantujący stabilność. Oj Panie, jeśli ja to dobrze rozumiem, to wyszykowałbyś nam ładną powtórkę z rozrywki, albo co najmniej żywot równoległy do jakiegoś islamskiego totalitaryzmu. Spytaj się kobiet ukamienowanych za to, że przespały się z niewłaściwym gościem, albo siedzących w pierdlu dlatego, że kierowały autem, albo nie nosiły zasłonki na twarz. Nie wywołując znów Indian, albo "czarownic" na stosach. Wybacz, ale jednak w pluralizmie i wolności światopoglądowej widzę trochę bardziej optymistyczną wizję. Naprawdę wolisz widzieć ludzi niczym stado owiec (puść sobie "Sheep" Flojdów, tam zresztą Waters bardzo trafnie wyszydził tego typu idee, nieprzypadkowo znajdując analogie do Orwella, zawsze bezkrytyczne posłuszeństwo co niektórych wywołuje u mnie wizję beczącego stada owiec...) które bezmyślnie "żre, pracuje i śpi i jeszcze się rozmnoży czasem. Wtedy nie ma czasu pomyśleć, tylko słucha i patrzy co mu przygotują mendy w swoim teatrze.." ? Ja sądzę jednak, że człowiek ma umysł między innymi po to, żeby nie dać się kontrolować i kontestować rzeczywistość.
Rzecz moim zdaniem ma się w dyskusji nad tolerancją i równym statusem prawnym. Trudno rozmawiać o faktach, jeśli dla człowieka wierzącego punktem wyjścia jest dogmat. Tak więc nie wiem, czy jest sens ciągnięcia tej dyskusji.Niezbyt, przynajmniej dla mnie, jasna jest konkluzja wynikająca z drugiej części Twojego posta. Jeśli dobrze rozumiem, pluralizm światopoglądowy posiada immanentną cechę która sprawia, że w praktyce to się nie sprawdzi. Twój model jest jednak dość, znów dla mojego ułomnego umysłu, mglisty, nie rozumiem w którym miejscu skala zjawiska je stawia na z góry straconej pozycji. Znów przy założeniu, że dobrze to zrozumiałem, wnioskuję, że uważasz, że lepszym rozwiązaniem jest system oparty na pewnych założeniach, zdeterminowanych przez jeśli dobrze wnioskuję prawo którego źródłem jest religia i taki system musi być narzucony społeczeństwu, jako jedyny gwarantujący stabilność. Oj Panie, jeśli ja to dobrze rozumiem, to wyszykowałbyś nam ładną powtórkę z rozrywki, albo co najmniej żywot równoległy do jakiegoś islamskiego totalitaryzmu. Spytaj się kobiet ukamienowanych za to, że przespały się z niewłaściwym gościem, albo siedzących w pierdlu dlatego, że kierowały autem, albo nie nosiły zasłonki na twarz. Nie wywołując znów Indian, albo "czarownic" na stosach. Wybacz, ale jednak w pluralizmie i wolności światopoglądowej widzę trochę bardziej optymistyczną wizję. Naprawdę wolisz widzieć ludzi niczym stado owiec (puść sobie "Sheep" Flojdów, tam zresztą Waters bardzo trafnie wyszydził tego typu idee, nieprzypadkowo znajdując analogie do Orwella, zawsze bezkrytyczne posłuszeństwo co niektórych wywołuje u mnie wizję beczącego stada owiec...) które bezmyślnie "żre, pracuje i śpi i jeszcze się rozmnoży czasem. Wtedy nie ma czasu pomyśleć, tylko słucha i patrzy co mu przygotują mendy w swoim teatrze.." ? Ja sądzę jednak, że człowiek ma umysł między innymi po to, żeby nie dać się kontrolować i kontestować rzeczywistość.
So now we're passing strangers, at single tables.
Still trying to get over,
Still trying to write love songs for passing strangers.
All those passing strangers.
And the twinkling lies, all those twinkling lies,
Sparkle with the wet ink on the paper.
Still trying to get over,
Still trying to write love songs for passing strangers.
All those passing strangers.
And the twinkling lies, all those twinkling lies,
Sparkle with the wet ink on the paper.

