14.09.2012, 00:50
Ja oczywiście uogólniałem sprawę kobiet i jest chyba oczywiste, że mogły się gdzies tam zaplątać. Trzeba pamiętać o przesądzie, a o nich przecież właśnie mówi Mark, który przypisywał obecności kobiety na pokładzie, sprowadzanie pecha. Zapewne bywały jednak wyjątki. Nie to jest jednak istotne. Mark opowiada historię związaną z przesądem karzącym poświęcić morzu ofiarę w zamian za wiatr, jeśli dobrze rozumiem. Nie ma to wiele wspólnego z romansem na pokładzie zwłaszcza, że w wersji Chrisa kobieta mówiłaby, że jest "living man", a ona podobno też jest zaraz "cold one".
W dodatku jej mąż również(ten trzeci). Nie taka była chyba inspiracja.
W dodatku jej mąż również(ten trzeci). Nie taka była chyba inspiracja.

