19.04.2013, 21:51
No racja. Ja myślę, że dobrze się stało, że OES jest jaki jest. To mimo wszystko bardzo oryginalna płyta. Mocna, momentami heavy metalowa, cięższa niż BIA. Większość płyty jest bez zarzutu. I nie dziwię się też Markowi, że uważa ją za swą najlepszą płytę. Gitarowo tu chyba osiągnął perfekcję i jeśli chodzi o brzmienie i połączenie subtelności z techniką. Poza tym produkcja - LOG i BIA były nieco syntetyczne, a OES jest co prawda też wysublimowana, ale bardzo naturalnie brzmi, głęboko. Trochę przypomina brzmienie płyt progresywnych z lat 90. Uwielbiam taki sound. Następne już brzmiały bardziej surowo
.
.
Nie gram z nut, gram z serca

