28.02.2014, 00:49
Byłem raz w życiu na koncercie Paco De Lucia w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu. Problem w tym, że było to jakieś 24 lata temu i niestety nie potrafię zbyt wiele opowiedzieć na temat samego koncertu. Bardziej pamiętam niecodziennie okoliczności w jakich wspólnie z ojcem dostaliśmy podwójne zaproszenie na koncert.
Z samego koncertu pamiętam jedynie faceta wydobywającego niesamowite dźwięki z gitary, w towarzystwie kilku innych gitarzystów i jednego albo dwóch wokalistów śpiewających w niecodzienny dla mnie sposób.
Wtedy po raz pierwszy usłyszałem flamenco. Dzisiaj z sentymentem i przyjemnością wracam do płyty A Night in San Francisco.
Z samego koncertu pamiętam jedynie faceta wydobywającego niesamowite dźwięki z gitary, w towarzystwie kilku innych gitarzystów i jednego albo dwóch wokalistów śpiewających w niecodzienny dla mnie sposób.
Wtedy po raz pierwszy usłyszałem flamenco. Dzisiaj z sentymentem i przyjemnością wracam do płyty A Night in San Francisco.
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."

