26.02.2006, 15:09
No to może ja? Mogę? 
Na wstępie pozdrawiam miłych towarzyszy swych koncertowych czyli lukasa1119 i ddawwidd'a
takie forumowe purplowanie
nie obyło się więc bez wspominek koncertu MK w Spodecu..ech...przy okazji okazało się znów, że wiat jest przerażajšco mały, oto bowiem od słowa do słowa, okazało się, że koledzy siedzieli na koncercie Marka miejsce w miejsce obok siebie (zupełnie się wówczas nie znajšc)
No, ale zostawmy maj, przejdmy do lutego. Panowie dali występ, nie bójmy się tego słowa, FENOMENALNY. Od niezwykle energetycznego Pictures of Home na poczštku, po końcowe Hush i Black Night z ogromnym udziałem oszalałej już całkiem publicznoci spodka wypchanego niemal do ostatniego miejsca. Tak, włanie ta niesamowita atmosfera najdłużej pozostanie mi w pamięci (no, może jeszcze rozpruwajšco oszałamiajšca solówka Steve Morse'a ze Stairway to Heaven przechwyconym przez zespół, szkoda że nie w całoci), aż miło było patrzeć, ile frajdy sprawia im granie. Z ust Glovera umiech nie schodził chyba ani na chwilę, Gillan tradycyjnie nie mógł uwierzyć w to, co widzi (UNBELIEVABLE!:d).
Znamienne jest to, że utwory z nowej płyty nie stanowiły przerywników między oczekiwanymi "hiciorami", poziom koncertu był wyrównany - cały czas równie wysoki, nowe utwory niemal nie ustępowały starym, czego dowodem była reakcja publicznoci. Mam wrażenie że panowie zatęsknili za latami młodzięńczego szaleństwa, co dało efekt naprawdę mocnego uderzenia.
Państwo wybaczš może ciut za dużš ekspresyjnoć tego, co napisałam, ale naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem, a przecież w 2003 roku byłam na dp i aż tak mnie tamten koncert nie zachwycił.

Na wstępie pozdrawiam miłych towarzyszy swych koncertowych czyli lukasa1119 i ddawwidd'a
takie forumowe purplowanie
nie obyło się więc bez wspominek koncertu MK w Spodecu..ech...przy okazji okazało się znów, że wiat jest przerażajšco mały, oto bowiem od słowa do słowa, okazało się, że koledzy siedzieli na koncercie Marka miejsce w miejsce obok siebie (zupełnie się wówczas nie znajšc)
No, ale zostawmy maj, przejdmy do lutego. Panowie dali występ, nie bójmy się tego słowa, FENOMENALNY. Od niezwykle energetycznego Pictures of Home na poczštku, po końcowe Hush i Black Night z ogromnym udziałem oszalałej już całkiem publicznoci spodka wypchanego niemal do ostatniego miejsca. Tak, włanie ta niesamowita atmosfera najdłużej pozostanie mi w pamięci (no, może jeszcze rozpruwajšco oszałamiajšca solówka Steve Morse'a ze Stairway to Heaven przechwyconym przez zespół, szkoda że nie w całoci), aż miło było patrzeć, ile frajdy sprawia im granie. Z ust Glovera umiech nie schodził chyba ani na chwilę, Gillan tradycyjnie nie mógł uwierzyć w to, co widzi (UNBELIEVABLE!:d).
Znamienne jest to, że utwory z nowej płyty nie stanowiły przerywników między oczekiwanymi "hiciorami", poziom koncertu był wyrównany - cały czas równie wysoki, nowe utwory niemal nie ustępowały starym, czego dowodem była reakcja publicznoci. Mam wrażenie że panowie zatęsknili za latami młodzięńczego szaleństwa, co dało efekt naprawdę mocnego uderzenia.
Państwo wybaczš może ciut za dużš ekspresyjnoć tego, co napisałam, ale naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem, a przecież w 2003 roku byłam na dp i aż tak mnie tamten koncert nie zachwycił.
seeEMILYplay

